Prezes Najwyższej Izby Kontroli Mariusz Haładyj ujawnił w rozmowie z WNP, że ok. 90 proc. środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) nie poszło bezpośrednio na inwestycje, lecz zostało wykorzystane do zarządzania płynnością finansów publicznych. Wywiad wywołał polityczne trzęsienie ziemi i falę tłumaczeń w rządzie, bo dotyka samej konstrukcji KPO.
Około 90 procent środków z KPO nie zostało przeznaczonych na bezpośrednie inwestycje, lecz wykorzystano je do zarządzania płynnością sektora finansów publicznych - ujawnił w rozmowie z WNP prezes Najwyższej Izby Kontroli Mariusz Haładyj.
Wskazał, że sposób wykorzystania środków z Krajowego Planu Odbudowy (KPO) w dużej mierze odbiegał od intuicyjnego obrazu programu inwestycyjnego. Dodał jednak, że wynikało to przede wszystkim z opóźnień w realizacji projektów inwestycyjnych.
Nie jest to jednak automatycznie powód do krytyki. Część wydatków została wcześniej prefinansowana np. przez Polski Fundusz Rozwoju (PFR). W takiej sytuacji środki z KPO pełnią rolę rozliczeniową - wracają do instytucji, które wcześniej wyłożyły pieniądze - zaznaczył prezes NIK.
W jego ujęciu środki unijne działały więc w praktyce jako mechanizm czasowego finansowania wydatków państwa, które następnie były rozliczane w ramach refundacji.
Czytaj więcej
Haładyj zwrócił uwagę na sposób kontroli KPO, podkreślając jego zdecentralizowany charakter. - KPO jest kontrolowany - ale w sposób zdecentralizowany. Program obejmuje wiele obszarów państwa i jest podzielony na różne komponenty, powiązane z konkretnymi kamieniami milowymi i wskaźnikami - wskazał.
Z tego względu kontrola prowadzona jest przez wyspecjalizowane departamenty NIK, które analizują poszczególne obszary tematyczne, m.in. środowisko, infrastrukturę czy obronność.
Prezes NIK zaznaczył, że kontrola obejmuje nie tylko bieżące sprawdzanie realizacji poszczególnych celów, ale też późniejszą ocenę tego, jakie realne efekty gospodarcze przyniosą wydane środki.
Podkreślił przy tym, że chodzi o ocenę, czy pieniądze publiczne zostały wydane sensownie i czy przełożyły się na konkretne rezultaty.
Zwrócił jednocześnie uwagę, że pełna ocena będzie możliwa dopiero po zakończeniu programów i inwestycji, kiedy będzie można sprawdzić ich rzeczywiste skutki w gospodarce.
Na razie sprawdzamy przede wszystkim realizację zakładanych celów, a dopiero później - kiedy pojawią się mierzalne rezultaty - będziemy analizować ich wpływ na gospodarkę: produktywność, konkurencyjność czy odporność na kryzysy - powiedział.
Z wypowiedzi Haładyja wynika, że obecny etap realizacji KPO charakteryzuje się przesunięciem czasowym między wydatkowaniem środków a ich bezpośrednim efektem inwestycyjnym. Realne inwestycje z KPO ruszyły wolniej, niż zakładano, co w naturalny sposób wpłynęło na strukturę przepływów finansowych w programie.
Burza w rządzie po słowach prezesaWypowiedź Haładyja szybko stała się jednym z najgłośniejszych punktów debaty o KPO w rządzie. W centrum sporu znalazło się pytanie, czy KPO w Polsce rzeczywiście finansowało inwestycje w czasie ich realizacji, czy przede wszystkim stabilizowało przepływy finansów publicznych.
W dyskusji, która przetoczyła się w mediach, głos zabrał m.in. poseł PiS i ekonomista Zbigniew Kuźmiuk, który na platformie X stwierdził, że środki z KPO "w wysokości ponad 58 mld euro" - jak podkreślił - w "90 proc. zostały wykorzystane na utrzymanie płynności sektora finansów publicznych", określając tę sytuację jako "skandal" i użycie funduszu niezgodnie z jego przeznaczeniem.
Do zarzutów NIK odniosło się również Ministerstwo Funduszy i Polityki Regionalnej, które przysłało do WNP oświadczenie w tej sprawie. Resort podkreślił w nim, że "każda złotówka z Krajowego Planu Odbudowy została wykorzystana na finansowanie przedsięwzięć w ramach KPO", a "żadna nie służyła poprawie płynności budżetu".
Ministerstwo wskazało również, że środki były wypłacane zgodnie z harmonogramem wynikającym z realizacji kamieni milowych, a przepływy finansowe odbywały się w ramach obowiązujących przepisów wdrażających program.
Z kolei Polski Fundusz Rozwoju w odniesieniu do KPO podkreślał, że jego rola ma wyłącznie charakter techniczny i sprowadza się do realizacji zleceń wypłat, a nie zarządzania środkami w sensie polityki fiskalnej.
Jak wskazywał PFR, "rola ogranicza się do przekazywania środków do uprawnionych odbiorców wypłat zgodnie ze składanymi zleceniami wypłat" oraz "udostępnienia systemu teleinformatycznego" dla obsługi programu.
PFR podkreślał też, że środki z KPO trafiają wyłącznie do realizowanych inwestycji i są uruchamiane po spełnieniu warunków wdrożeniowych, a nie jako narzędzie finansowania bieżącej płynności państwa.
Reakcja Komisji Europejskiej na interpretację NIKJak Bruksela odniesie się do tych interpretacji sposobu wykorzystania środków z KPO i czy mogą one rodzić konsekwencje dla Polski?
Podstawą oceny realizacji KPO jest Rozporządzenie (UE) 2021/241, które jednoznacznie wskazuje, że wypłaty środków następują po weryfikacji kamieni milowych i wartości docelowych, a nie w oparciu o analizę krajowych przepływów budżetowych czy zarządzania płynnością finansów publicznych.
W konsekwencji Komisja Europejska ocenia wykonanie planu w ujęciu "wynikowym" - przez pryzmat zrealizowanych reform i inwestycji - a ewentualne korekty lub wstrzymanie finansowania mogą wynikać wyłącznie z niewykonania tych warunków lub naruszenia zasad kwalifikowalności wydatków.