Spółka Nitroerg, która przez lata dostarczała materiały wybuchowe dla górnictwa i przemysłu cywilnego, rozwija produkcję dla sektora obronnego.
W tym artykule piszemy o:
KGH
361.60 ↓ (-0.75%)
Nitroerg, należący do Grupy KGHM, przez lata był kojarzony przede wszystkim z produkcją materiałów wybuchowych wykorzystywanych w górnictwie, budownictwie i infrastrukturze. Teraz spółka chce mocniej wejść w obszar produkcji specjalnej i rozwiązań dual-use. To nie tylko dywersyfikacja, ale i powrót do korzeni zapewnia w rozmowie z WNP prezes spółki Marek Mrówczyński.
- Kilka dziesiątek lat temu Polska była ważnym producentem dla przemysłu militarnego. Również Nitroerg miał dział produkcji specjalnej. Historycznie w jakimś momencie poszliśmy bardziej w obszar cywilny, ale teraz jest ten moment, kiedy chcemy wrócić - mówi prezes Nitroergu.
Jak tłumaczy, wpływ mają na to między innymi rosnące wydatki na obronność. Zdaniem Mrówczyńskiego te pieniądze mogą w najbliższych latach mocno zmienić cały przemysł i Nitroerg chce wykorzystać ten moment.
- To są potężne pieniądze. Sam SAFE to jest ponad 43 mld euro. Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności to 23 mld zł. Jest wiele innych funduszy, jak ASAP (Act in Support of Ammunition Production przyp. red.), EDIP (European Defence Industry Programme - przyp. red.), EDF (Europejski Fundusz Obronny, European Defence Fund - przyp. red.). One wszystkie będą generowały strumień pieniędzy do branży militarnej i pochodnych dual-use - wylicza i podkreśla, że samo finansowanie jednak nie wystarczy.
- W kolejnym kroku potrzebna będzie odbudowa kompetencji w tym zakresie, odbudowa kwalifikacji - ocenia prezes Nitroergu.
Nitroerg wraca do produkcji specjalnejJednym z kluczowych projektów dla spółki obecnie jest budowa instalacji do produkcji pentrytu i heksogenu. To wysokoenergetyczne materiały wybuchowe wykorzystywane zarówno w zastosowaniach cywilnych, jak i wojskowych.
- To są materiały wybuchowe wysokoenergetyczne do branży militarnej i cywilnej - podkreśla prezes Nitroergu.
Nitroerg tworzy również biuro zajmujące się rozwojem i sprzedażą produkcji specjalnej. Ma ono skupić w jednym miejscu kompetencje potrzebne do wejścia na rynek obronny.
Czytaj więcej
Nitroerg chce wykorzystać swoje doświadczenie, by stać się częścią krajowego łańcucha dostaw dla sektora obronnego.
- Nitroerg czuje się w tym zakresie przygotowany. Mamy wykwalifikowaną kadrę pracowników i wydaje mi się, że możemy włożyć istotny wkład w ten przemysł i bezpieczny łańcuch dostaw dla kraju - przekonuje Mrówczyński.
Spółka nie zamierza przy tym rezygnować z dotychczasowej działalności.
- Postrzegamy to jako szansę na strategiczną dywersyfikację naszej produkcji i naszej sprzedaży - mówi prezes.
Spółka jest dziś mocno obecna na rynkach zagranicznych. Ponad połowę obrotu realizuje poza Polską. Rozwój produkcji specjalnej może więc przełożyć się także na wzmocnienie jej pozycji eksportowej.
- Dzięki wejściu w branżę obronnościową dokonamy transferu strategii z branży cywilnej do branży militarnej. To powinno wzmocnić pozycję konkurencyjną na rynku - ocenia Mrówczyński.
Nitroerg potrzebuje wykwalifikowanych pracownikówProblemem może okazać się jednak brak ludzi z odpowiednimi kompetencjami. Samo uruchomienie nowoczesnych instalacji nie wystarczy, jeśli zabraknie pracowników, którzy będą potrafili nimi zarządzać i je obsługiwać - ostrzega prezes Nitroergu.
- Może się pojawić luka pokoleniowa w zakresie wykwalifikowanych pracowników, nawet średniego szczebla, którzy są w stanie eksploatować i prowadzić te instalacje, obiekty, inwestycje - podkreśla i zaznacza, że wraz z rozwojem przemysłu obronnego powinno więc rosnąć zapotrzebowanie na absolwentów kierunków chemicznych, wojskowych oraz związanych z materiałami wybuchowymi.
Zmieniać będzie się również profil poszukiwanych kompetencji. Coraz większą rolę będą odgrywały elektronika, automatyka i mechatronika.
- Same drony wykazały olbrzymie zapotrzebowanie na rozwiązania z zakresu elektroniki, mechatroniki tych wszystkich rozwiązań zdalnego odpalania zapalników i tak dalej. Na pewno ten rynek będzie się troszeczkę zmieniał w tym kierunku - mówi prezes.
Mrówczyński uważa, że Polska ma dziś większość elementów potrzebnych do odbudowy własnego przemysłu obronnego: od pieniędzy po zaplecze przemysłowe i doświadczenie. Największym wyzwaniem może okazać się jednak utrzymanie obranej strategii przez kolejne lata.
- To, co bym chciał bardzo, również jako obywatel tego kraju, to to, aby nie zabrakło nam konsekwencji, że jak dzisiaj podejmiemy te decyzje, to będziemy je konsekwentnie realizowali i damy sobie trochę czasu, cierpliwości, żeby one za dwa, trzy, cztery, pięć lat przyniosły właściwe efekty - podkreśla.
©
Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin