Rosyjski rynek paliwowy znalazł się pod największą presją od ponad dwóch dekad. Seria ukraińskich ataków na rafinerie doprowadziła do gwałtownego spadku przerobu ropy i ograniczenia produkcji paliw, a skutki kryzysu mogą wykraczać poza granice Rosji. Mniej rosyjskiego paliwa na światowym rynku oznacza większą konkurencję o dostawy i ryzyko wzrostu cen także w Europie.
Rosyjski rynek paliwowy znalazł się pod największą presją od ponad dwóch dekad. Seria ukraińskich ataków na rafinerie doprowadziła do gwałtownego spadku przerobu ropy i ograniczenia produkcji paliw, a skutki kryzysu mogą wykraczać poza granice Rosji. Mniej rosyjskiego paliwa na światowym rynku oznacza większą konkurencję o dostawy i ryzyko wzrostu cen także w Europie.
EnergiaRosyjski sektor paliwowy ma coraz poważniejszy problem. Według danych EA Analytics przerób ropy w rosyjskich rafineriach spadł w lipcu średnio do 3,91 mln baryłek dziennie. To najniższy poziom od marca 2005 roku, czyli od ponad 21 lat. W porównaniu z ubiegłym rokiem rosyjskie rafinerie przerabiają o ponad 1,4 mln baryłek dziennie mniej.
Głównym powodem są ukraińskie ataki na rosyjską infrastrukturę paliwową. W ciągu ostatnich 100 dni Ukraina przeprowadziła około 50 ataków na rosyjskie zakłady produkujące paliwa, trafiając co najmniej 24 z 34 dużych rafinerii. Międzynarodowa Agencja Energetyczna ocenia, że od początku maja uszkodzona została ponad połowa rosyjskich mocy rafineryjnych.
To ma dwa skutki naraz. Pierwszy jest wewnętrzny: Rosja ma coraz większy problem z paliwem dla własnych konsumentów. Kolejki na stacjach i rosnące ceny przy dystrybutorach są tam już codziennością. W niektórych regionach wprowadzono tymczasowe racjonowanie według numerów rejestracyjnych, a w obwodzie nowosybirskim firmom rekomendowano powrót do pracy zdalnej, żeby ograniczyć zużycie paliwa.
Drugi skutek jest globalny. Rosja wstrzymała eksport diesla do końca lipca, a wcześniej wprowadziła restrykcje dotyczące benzyny i paliwa lotniczego. Diesel z Rosji po sankcjach nie trafia już do Europy w takiej skali jak przed wojną, ale wciąż jest ważnym elementem światowego bilansu. Jeśli rosyjskie paliwo znika z rynku, odbiorcy z Azji, Afryki czy Ameryki Południowej szukają alternatywnych dostaw. Wtedy konkurują o te same baryłki, o które walczą inni importerzy. To dlatego rosyjski kryzys rafineryjny może podbijać ceny również w Europie.
Ograniczone możliwości przerobu ropy i produkcji paliw powodują też, że według raportu OPEC wydobycie ropy w Rosji spadło w czerwcu do 8,9 mln baryłek dziennie, czyli poziomu najniższego od ponad dwóch lat. Rosja tym samym łamie ustalenia w gronie OPEC+, bo zgodnie z nimi powinna wydobywać blisko 10 mln baryłek dziennie.
©
Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin
Dziennikarz ekonomiczny, zajmujący się tym, co dzieje się w gospodarce i na co reagują rynki finansowe. W ramach żmudnego monitoringu codziennego potoku informacji wyławia z niego co rano te najciekawsze i najważniejsze w ramach jednego, zwięzłego raportu. W ciągu 30 lat aktywności zawodowej wielokrotnie nagradzany między innymi przez NBP (Najlepszy dziennikarz ekonomiczny 2008), Stowarzyszenie Inwestorów Indywidualnych (Heros Rynku Kapitałowego 2012) i Fundację Grand Press (Grand Press Economy 2023).