Władimir Putin nie może zupełnie odpuścić Krymu, bo zburzyłby mit "przywracania" ziem. Nie może też w pełni unormować sytuacji, bo ataki ukraińskich dronów wciąż wymuszają na nim działanie w trybie gaszenia pożarów. Tym samym półwysep staje się uzależnioną od Moskwy twierdzą będącą coraz większym ciężarem finansowym dla Kremla i rosyjskich podatników, a coraz mniej zyskowną nagrodą.