Nowe przepisy o jakości wody nakładają na dostawców kolejne obowiązki, m.in. oceny ryzyka ujęć. Szczególne problemy mogą mieć mniejsze przedsiębiorstwa. - Wody Polskie chcą im w tym pomagać - deklaruje Joanna Kidzińska, dyrektor Departamentu Gospodarki Wodno-Ściekowej w PGW Wody Polskie. Rozmawiamy z nią też o możliwych rozwiązaniach impasu wokół taryf za wodę i ścieki.
Nowe przepisy o jakości wody nakładają na dostawców kolejne obowiązki, m.in. oceny ryzyka ujęć. Szczególne problemy mogą mieć mniejsze przedsiębiorstwa. - Wody Polskie chcą im w tym pomagać - deklaruje Joanna Kidzińska, dyrektor Departamentu Gospodarki Wodno-Ściekowej w PGW Wody Polskie. Rozmawiamy z nią też o możliwych rozwiązaniach impasu wokół taryf za wodę i ścieki.
Rozpoczęli państwo szkolenia dla dostawców wody w związku z wejściem w życie nowelizacji ustawy o zaopatrzeniu w wodę. Ta ustawa oznacza lepszą jakość wody dla mieszkańców, ale też dużo nowych obowiązków dla jej dostawców. Co właściwie oznacza ten termin "dostawca wody"?
Joanna Kidzińska, dyrektor Departamentu Gospodarki Wodno-Ściekowej w Państwowym Gospodarstwie Wodnym Wody Polskie: W ustawie o zbiorowym zaopatrzeniu w wodę i zbiorowym odprowadzaniu ścieków mamy nową definicję dostawcy wody. Dostawca wody, zgodnie z art. 2 pkt 1 ustawy, to podmiot dostarczający wodę przeznaczoną do spożycia przez ludzi, w tym przedsiębiorstwo wodociągowo-kanalizacyjne oraz podmiot prowadzący hurtową sprzedaż wody.
Przed nowelizacją ustawa o zbiorowym zaopatrzeniu dotyczyła tylko przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych. Obecnie obejmuje również tych, którzy pobierają wodę i sprzedają ją przedsiębiorstwom. Ideą wdrożenia dyrektywy jakościowej jest zapewnienie bezpieczeństwa całego łańcucha dostawy wody, od poboru, procesu jej uzdatniania, magazynowania aż do kranu u odbiorcy.
Celem wdrożenia dyrektywy jest poprawa bezpieczeństwa zdrowotnego wody. Niewątpliwą korzyścią byłoby zwiększenie zaufania konsumentów i picie wody kranowej.
Pomimo że ustawa jest nadal ustawą o zbiorowym zaopatrzeniu wody, swoimi obowiązkami objęła także hurtowych dostawców, których największym przedstawicielem jest Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągowe. Sprzedaje ono wodę przedsiębiorstwom wodociągowo-kanalizacyjnym z terenu aglomeracji śląskiej, a przedsiębiorstwa te sprzedają ją ludziom.
W czasie szkoleń podkreślaliśmy, że nowe obowiązki, które zostały nałożone na dostawców wody, w tym przedsiębiorstwa wodociągowo-kanalizacyjne, dotyczą również gmin. Zadaniem własnym gminy jest dostawa wody i odbiór ścieków. To gmina decyduje, czy powołuje do tego własne przedsiębiorstwo, czy sama realizuje te obowiązki - może to być zakład komunalny, może być nawet referat w obrębie gminy.
Z naszej wieloletniej obserwacji wynika, że w dużych przedsiębiorstwach wodociągowo-kanalizacyjnych w większości nie będzie problemu z wywiązaniem się z nowych obowiązków - i tych będących w zakresie kompetencji Wód Polskich, i tych w zakresie Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Naszym celem było zatem to, żeby dotrzeć przede wszystkim do małych i średnich przedsiębiorstw.
Już w trakcie procesu legislacyjnego najwięcej obaw i emocji budziło właśnie to, że mali i średni sobie z tym nie poradzą, że będą musieli w celu sprostania nowym wymaganiom kupować usługi na zewnątrz, że nie opracują samodzielnie ocen ryzyka ujęć wody, a nowe obowiązki badania jakości wody, których będzie wymagał GIS, będą dla nich zbyt kosztowne. Oceny ryzyka ujęć wody musimy mieć gotowe do końca tego roku.
W takim też duchu zrodziła się inicjatywa wspólnego wsparcia dostawców wody ze strony czterech instytucji (Ministerstwa Zdrowia, Ministerstwa Infrastruktury, Wód Polskich i GIS), służąc naszymi doświadczeniami z procesu legislacyjnego i wsłuchując się w potrzeby branży wod.-kan. I w naszych szkoleniach 75 proc. uczestników stanowili przedstawiciele przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych, głównie małych i średnich, 23 proc. to były osoby reprezentujące samorząd terytorialny, a pozostałe 2 proc. to inni uczestnicy.
Dostawcy wody mają wiele pytań. Oceny ryzyka to tylko jeden z problemówW szkoleniach wzięło udział około 800 przedstawicieli dostawców wody. Tych jest jednak w Polsce około 2500 - czyli ponad trzy razy więcej...
- Zaproszenia na szkolenia zostały wysłane do 2500 gmin i 2500 przedsiębiorstw wodociągowo-kanalizacyjnych w oparciu o posiadane przez nas dane teleadresowe. Otrzymaliśmy około 1500 zgłoszeń. Mogliśmy przyjąć dwukrotnie po 400 osób, bo taką salą dysponujemy. Planujemy jednak zrobić powtórkę dla kolejnych 800 osób we wrześniu. W okresie wakacyjnym przygotujemy i opublikujemy materiały informacyjne według zgłoszonych zapotrzebowań. Na zakończenie szkoleń każdy z uczestników mógł wypełnić kwestionariusz potrzeb tematów, jakie chciałby jeszcze rozwinąć.
Zdajemy sobie sprawę, że omówienie tak obszernej nowelizacji w jeden dzień jest niewykonalne. Planujemy od września kontynuować cykl naszych spotkań już w terenie. Chcielibyśmy na obszarze działania każdego RZGW przeprowadzić szkolenia już wspólnie z pracownikami regionalnych zarządów oraz państwowych stacji sanitarno-epidemiologicznych, oczywiście pod egidą Głównego Inspektoratu Sanitarnego. Jesteśmy też w stałym kontakcie z przedstawicielami dużych wodociągów, które już mają gotowe oceny ryzyka ujęć wody i również wyrażają chęć włączenia się w naszą inicjatywę i służenia zdobytym doświadczeniem tym dostawcom wody, którzy dopiero zaczynają się mierzyć z tym wyzwaniem.
Jakie kwestie budziły najwięcej wątpliwości i mogą się okazać najtrudniejsze do wdrożenia w praktyce?
- W zakresie nowych obowiązków nałożonych na PGW WP są to z całą pewnością oceny ryzyka ujęć wody. Oceny te wraz z raportem z ocen muszą być, zgodnie z ustawowym obowiązkiem, przekazane do Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie do 31 grudnia 2026 roku.
Warto jednak zaznaczyć, że przepisów w zakresie dokonywania oceny ryzyka w systemie zaopatrzenia w wodę lub jej aktualizacji nie stosuje się do dostawców wody, którzy dostarczają wodę przeznaczoną do spożycia przez ludzi nie więcej niż 500 osobom lub w ilości mniejszej niż średnio 100 m sześc. na dobę, pod warunkiem monitorowania przez tych dostawców jakości tej wody.
Jeżeli natomiast nie spełniają tych kryteriów, muszą zrobić ocenę ryzyka ujęcia wody. Warto byłoby, aby każdy dostawca wody dla własnego wytyczonego terenu ujęcia skorzystał z operatu wodnoprawnego, dokumentacji stref ochrony, analizy ryzyka - zgodnie z art. 133 ust. 3 Prawa wodnego. Ponadto można wykorzystać udostępnione darmowe dane w systemach Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska, w Hydroportalu Wód Polskich i w danych PIG-u.
Nasze przesłanie było takie: zamiast zlecać nowe ekspertyzy terenowe, można połączyć dwa elementy. Po pierwsze, dokumentację, którą mają dostawcy wody u siebie w szufladzie, a po drugie - dane państwowe, które są w sieci.
Również niezmiernie istotne jest to, że nie mamy ostatecznej wersji i formy raportu, której będzie chciała od nas Komisja Europejska. Zobowiązaliśmy się na spotkaniach, że jak tylko dostaniemy wytyczne z KE, to niezwłocznie przekażemy je dostawcom wody, abyśmy mogli wspólnie sprostać wymaganiom UE.
W zakresie pozostałych zagadnień nowelizacyjnych dużo emocji budziły badania wody, czyli nowe obowiązki Głównego Inspektoratu Sanitarnego, a także Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dnia 22 maja 2026 r. w sprawie jakości wody przeznaczonej do spożycia przez ludzi.
Taryfy za wodę i ścieki: co dalej z rolą Wód Polskich?Przejdźmy do innego ważnego dla nas wszystkich wątku, czyli taryf za wodę i ścieki. Odpowiada pani za współpracę z przedsiębiorstwami wodociągowymi. W zasadzie od samego powstania Wód Polskich w 2018 r. było na tej linii bardzo gorąco. Branża wodociągowo-kanalizacyjna otwarcie i wielokrotnie oskarżała Wody Polskie o polityczne blokowanie podwyżek i doprowadzenie wielu spółek do dramatycznej sytuacji finansowej. Jak to wygląda obecnie?
- Myślę, że potwierdzeniem obecnej dobrej współpracy jest to, iż jako Wody Polskie uczestniczymy we wszystkich spotkaniach branżowych, począwszy od targów po konferencje branżowe. Staramy się współpracować we wszystkich zagadnieniach, biorąc pod uwagę wyzwania czekające branżę. Sama tylko dyrektywa ściekowa, która jest w trakcie wdrażania, to będzie naprawdę wyzwanie, bo wprowadza czwarty stopień oczyszczania ścieków.
Czeka nas też - zamrożona od wielu miesięcy w procesie legislacyjnym - kolejna nowelizacja ustawy zaopatrzeniowej. Ta, która ma przywrócić zatwierdzanie taryf przez rady gmin, zachowując jednak pewne zadania dla Wód Polskich. Nie ukrywajmy: to właśnie jest jedna z osi sporu na linii Ministerstwo Infrastruktury - samorządy.
W zakresie tej nowelizacji wydaje mi się, że nie ma zgodności również w branży. Myślę, że może być to uzależnione od sytuacji w danym samorządzie. Jest dużo takich przedsiębiorstw, które mają dobrą współpracę z wójtem, burmistrzem czy prezydentem i na pewno poradziłyby sobie z przeprocedowaniem taryf, gdyby wróciły one do gmin.
Niemniej jest też dużo takich, w których niestety nie ma zgody pomiędzy przedsiębiorstwem a samorządem. Przyczyny są różne; czasami są to wspólne projekty wielu samorządów, czasami wynika to z tego, że dane przedsiębiorstwo jest powołane przez związek międzygminny.
Warto jeszcze podkreślić, iż Wody Polskie stoją na stanowisku, że bez względu na to, czy zatwierdzanie taryf pozostanie w formie, którą mamy dzisiaj, czy będzie to jakaś forma opiniowania ich przez Wody Polskie, przewidziana w projektowanych przepisach, to my jesteśmy do dyspozycji.
Jeżeli wnioskodawca zwróci się do nas z prośbą o opinię, na przykład do wniosku taryfowego, to jesteśmy gotowi pomóc.
W małych gminach nie ma specjalistów do spraw analizy wniosków taryfowych. Jeżeli w związku z powrotem taryfikacji do gmin zostałyby nałożone na wójta czy burmistrza obowiązki chociażby weryfikacji przedłożonego wniosku taryfowego, a mogłoby to sprawiać mu problem lub generować dodatkowe koszty, to zespoły taryfowe Wód Polskich są gotowe sporządzić stosowny dokument nieodpłatnie i przedłożyć na ręce samorządu wnioskującego o taką pomoc.
Warto zauważyć, że oprócz kwestii roli Wód Polskich w procesie, we wskazanej nowelizacji taryfowej przedmiotem burzliwych dyskusji jest ponadto taryfa progresywna.
"Najlepsze byłoby rozwiązanie fakultatywne ws. opinii Wód Polskich"Strona samorządowa jednak mocno akcentuje, że nie chce ani taryf progresywnych, ani pozostawienia roli w procesie ich zatwierdzania dla Wód Polskich, kiedy podwyżka miałaby przekroczyć 15 proc. plus inflacja. Myśli pani, że uda się osiągnąć kompromis?
- Uważam, że najlepsze byłoby rozwiązanie fakultatywne. Czyli umożliwiające samorządowi podjęcie decyzji, czy chce skorzystać z uzgodnienia z Wodami Polskimi powyżej wskazanego progu, ale również takie, w którym dany samorząd, jeśli będzie potrzebował opinii regulatora, to będzie mógł ją nieodpłatnie od regulatora pozyskać. To byłaby odpowiedź na potrzeby mniejszych, mniej zamożnych przedsiębiorstw.
Duże wodociągi mają profesjonalne zespoły taryfowe, które są w stanie przygotować zarówno załącznik do uchwały rady gminy, jak i profesjonalną weryfikację. W obecnej propozycji nowelizacji są zapisy gwarantujące takie rozwiązania. Trwają ustalenia pomiędzy stroną rządową, reprezentowaną przez Ministerstwo Infrastruktury, a stroną samorządową - Komisją Wspólną Rządu i Samorządu Terytorialnego.
Także w ostatnim okresie Wody Polskie, jako regulator taryf, starały się wprowadzić ujednolicenie sposobu procedowania wniosków i stosowanie jednolitych zasad dla wszystkich przedsiębiorstw wod.-kan. na terenie całego kraju, bez względu na właściwość terytorialną RZGW.
Do prezesa PGW WP wpływały skargi, że w jednym RZGW są inne wymagania niż w drugim, a nie może być takiej sytuacji. Te same wytyczne muszą być stosowane wobec wszystkich wnioskodawców. Czy udałoby się to w przypadku uchwał rady gminy? Trudno mi powiedzieć. Osobiście pracuję w branży od 1998 r. i od tamtej pory konstruowałam wnioski taryfowe. Znam proces taryfikacji sprzed powstania Wód Polskich i wiem, że różnie bywało.
Ceny wody w Polsce - dostępność cenowa i wyzwania inwestycyjneWarto zaznaczyć, że w obecnych zapisach projektu nowelizacji proponuje się, by taryfa obowiązywała od roku do trzech lat i jest to w mojej ocenie dobrym rozwiązaniem, odzwierciedlającym potrzeby branży. Obecnie są przedsiębiorstwa, które procedują wnioski taryfowe w trybie skrócenia prawie corocznie, a są i takie, które taryfy procedują co trzy lata. W ustawie do 2018 r. tej elastyczności w ogóle nie było. Taryfy były określane sztywno na 12 miesięcy.
Na koniec chciałabym zapytać o kwestię ważną z punktu widzenia mieszkańców. Wody Polskie przez wiele lat, ustami swoich szefów, deklarowały, że stoją na straży ochrony mieszkańców przed nadmiernym wzrostem cen. Z drugiej strony mamy gigantyczne wyzwania inwestycyjne, o których pani wspominała. Jak wygląda obecnie dostępność cenowa wody w Polsce i jaka może być jej przyszłość?
- Na procesy inwestycyjne duży wpływ mają środki unijne. W tej perspektywie FEnIKS, którą mieliśmy, dostępność środków na nowe inwestycje była zdecydowanie mniejsza niż w poprzednich perspektywach, kiedy wyzwania były naprawdę bardzo duże. Teraz czekamy na wytyczne i podział pieniędzy z funduszy na kolejne perspektywy. Myślę, że od tego bardzo dużo będzie zależało.
Być może jest jeszcze za wcześnie, żeby odpowiedzieć na pytanie o dostępność cenową wody i ścieków w Polsce. Na pewno czekają nas duże wyzwania. Wtedy będziemy też wiedzieli, jaka jest perspektywa dla mieszkańca - czy ma się spodziewać wzrostu kosztów i jakiego rodzaju.
Patrząc jednak od środka na to, jak kalkulowane są taryfy, przedsiębiorstwa nie nadużywają marży zysku. Nie ma tutaj jakichś specjalnych kalkulacji, w których widać byłoby nadmiarowość. Wręcz odwrotnie: wielokrotnie przedsiębiorstwa same ponoszą koszty ogromnych remontów i dopiero wtedy, kiedy dochodzą do przysłowiowej ściany i mówią „nie, dalej już nas nie stać”, składają wniosek o skrócenie taryfy albo proszą o możliwość wprowadzenia dodatkowych środków. Widać, że samorządy czuwają nad tym, aby mieszkańcy nie ponosili nadmiernych obciążeń.
Z drugiej strony mieszkańcy bardzo chcieliby być podłączeni do sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. Musimy więc znaleźć złoty środek: z jednej strony zapewnić dostępność usług i rozwój infrastruktury, a z drugiej strony zadbać o to, żeby mieszkańcy nie płacili zbyt wysokich cen za wodę i ścieki.

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.
| # | Наименование новости | Тональность | Информативность | Дата публикации |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Bruksela cofa się w sprawie ścieków. Branże protestują, wodociągi straszą podwyżkami | 0 | 9.38 | 29-07-2026 |
| 2 | Do 5 m sześc. wody dziennie i ani kropli więcej. Za nadmierny pobór trzeba płacić | 0 | 8.82 | 11-06-2026 |
| 3 | Polska ma ok. 20 lat opóźnienia w renaturyzacji rzek. Kluczowym problemem są obiekty „niczyje” | 0 | 11.03 | 25-06-2026 |
| 4 | Miliony metrów sześciennych ścieków poza systemem. Gminy nie nadążają z kontrolami | 0 | 10.09 | 06-07-2026 |
| 5 | Wchodzi 7,5-krotny wzrost opłat. Branża alarmuje | 0 | 9.28 | 29-06-2026 |
| 6 | Konieczna legalizacja studni. Bez niej nie będzie dofinansowania ochrony sadów | 2 | 6 | 30-06-2026 |
| 7 | Klęska urodzaju fotowoltaiki w Polsce. System elektroenergetyczny dostał zadyszki | 0 | 9.22 | 08-06-2026 |
| 8 | Samorządy chcą zmian w dostępie do informacji publicznej. Czekają na ruch rządu | 0 | 6.8 | 13-07-2026 |
| 9 | ROP pomoże gminom i mieszkańcom. Bez tego opłaty pójdą w górę | 0 | 8.88 | 27-07-2026 |
| 10 | W tej branży sukcesy dziś pachną porażką. Zaciekła walka firm | 0 | 8.08 | 20-05-2026 |