Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

Woda pod stałym nadzorem. Boje z sensorami mierzą do 30 parametrów co 10 minut

Дата публикации: 03-06-2026 20:00:00

Waterly został zwycięzcą konkursu StartUp Challenge podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Firmę nagrodzono w kategorii 4EARTH - gospodarka pozytywnego wpływu. Pochodzący z Suwałk start-up wdraża nowatorskie systemy monitoringu zasobów wodnych: jezior, rzek, stawów i zbiorników retencyjnych.

Основное содержимое страницы с новостью.

Waterly został zwycięzcą konkursu StartUp Challenge podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach. Firmę nagrodzono w kategorii 4EARTH - gospodarka pozytywnego wpływu. Pochodzący z Suwałk start-up wdraża nowatorskie systemy monitoringu zasobów wodnych: jezior, rzek, stawów i zbiorników retencyjnych.

  • Waterly, zwycięzca StartUp Challenge na XVIII Europejskim Kongresie Gospodarczym w Katowicach, oferuje gminom ciągły monitoring jakości wody w jeziorach, rzekach i zbiornikach retencyjnych.
  • Boje z nawet kilkunastoma sensorami mierzą do 30 parametrów co 10 minut, a algorytmy AI pozwalają wcześniej alarmować m.in. o skażeniach, sinicach i przydusze ryb.
  • W rozmowie z Portalem Samorządowym współzałożyciel firmy Przemysław Budnicki przekonuje, że rozwiązanie jest wielokrotnie tańsze od klasycznych pomiarów, a dane mogą być udostępniane publicznie i wspierać decyzje oraz działania kryzysowe.

Samorządy coraz częściej odpowiadają za jeziora, kąpieliska, stawy miejskie i zbiorniki retencyjne. Chodzi o jakość wody i bezpieczeństwo mieszkańców. Jakie rozwiązania ma dla nich Waterly?

Przemysław Budnicki, współzałożyciel Waterly: - Rola samorządów to z jednej strony działania, które wynikają z przepisów prawa i obowiązków, czyli na przykład zadbanie o infrastrukturę, ale z drugiej przygotowanie się na wszelkiego rodzaju trudne wydarzenia, które mogą mieć miejsce. Mam tu na myśli zarządzanie kryzysowe w sytuacji, gdy dochodzi do zanieczyszczenia wody różnego rodzaju.

Jest jeszcze jeden bardzo ważny element, czyli element miastotwórczy. Chodzi o to, żeby pokazywać, iż jest się dobrym zarządzającym i żeby wśród mieszkańców było przekonanie, że włodarze miasta czy spółka samorządowa dbają o wspólne dobro.

Po co jednak miastom automatyzacja monitoringu jakości wody? Co to oznacza? Jeżeli mamy rzekę, jezioro wokół miasteczka czy inny zbiornik, to bardzo istotnie obniżamy koszty bieżącego monitorowania danych dotyczących tej wody.

Obecnie większość takiej pracy jest wykonywana przez ręczne próbkowanie. Sanepid albo gmina dostaje sygnał, że coś się dzieje z wodą i fizycznie jedzie specjalista, pobiera próbkę, wraca z nią do laboratorium, tam są robione testy. To są standardowe działania.

My wzbogacamy ten element o ciągły pomiar. Nasze urządzenia to proste boje - proste w cudzysłowie, bo technologicznie są dosyć zaawansowane.

Każda boja ma w sobie od kilku do nawet kilkunastu sensorów i mierzy nawet do 30 parametrów wody. Zatem jeżeli cokolwiek wydarza się w wodzie, to dzięki temu, iż monitoring jest ciągły, potrafimy zauważyć wahania i zaalarmować, zanim wydarzy się coś poważnego.

Chodzi na przykład o skażenie wody, zakwity sinic czy przyduchę, w której ryby mogą się dusić i wypływać na powierzchnię.

Podam prosty przykład. Miejsce, w którym MPWiK dokonuje zrzutów już oczyszczonej wody do rzeki, też często warto monitorować. Jeżeli są zgłoszenia albo wątpliwości mieszkańców czy organizacji, to one bardzo często skupiają się właśnie w takim miejscu. My zapewniamy gminie informację i możliwość pokazania, że wszystkie parametry na bieżąco się zgadzają, czyli że ta woda po oczyszczeniu spełnia wymogi środowiskowe.

Waterly został zwycięzcą konkursu StartUp Challenge podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach Fot. Materiały prasowe / Waterly

Waterly został zwycięzcą konkursu StartUp Challenge podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego w Katowicach Fot. Materiały prasowe / Waterly
AI i wczesne ostrzeganie: jak system pomaga w decyzjach samorządu

W jakim stopniu automatyzacja i rozwiązania smart pomagają gminie podejmować właściwe decyzje?

- Myślę, że pomagają bardzo, co najmniej na kilku poziomach. Po pierwsze, jesteśmy w stanie bardzo skutecznie alarmować, zanim coś się wydarzy. To dlatego, że nie tylko monitorujemy dane, ale też je rozumiemy. Nasze algorytmy AI logicznie korelują wiele parametrów, co sprawia, iż widzimy więcej niż tylko oglądając wyniki z testu w laboratorium.

Mamy takie miasteczka, które są nad niedużym jeziorem, o niedużej przepływności. Są miejscowości, w których regularnie co roku w pewnych okresach pojawiają się przyduchy, czyli ryby zaczynają się dusić, umierają i wypływają do góry brzuchami. Jeżeli nie ma automatycznego, ciągłego pomiaru, ciężko jest ten moment wyłapać.

My jesteśmy w stanie zaalarmować włodarzy kilka godzin wcześniej, więc można podjąć decyzję. Ale nawet więcej: jesteśmy w stanie automatyzować na przykład uruchamianie aeratorów i spiąć je z naszym systemem. Dzięki temu cały system może włączyć się automatycznie. To jest pierwszy element, w którym jesteśmy w stanie pomóc, czyli wczesne ostrzeganie.

Drugi element to automatyzowanie działań w trakcie sytuacji kryzysowej, kiedy dane z „tu i teraz” są krytyczne, np. dynamiczny monitoring zmiany głębokości, natlenienia wody w trakcie działań ratowniczych.

Trzeci ważny element jest taki, że monitoring daje ogromną ilość danych do późniejszej analizy. Można wstecznie przeanalizować, jakie są wzorce, sytuacje i powody, dla których problemy się pojawiają.

Można sobie wyobrazić na przykład zakłady chemiczne albo przemysłowe, które czasem ciężko złapać za rękę, kiedy zanieczyszczają wodę. W momencie, kiedy mamy takie urządzenie, działa ono trochę analogicznie do monitoringu zanieczyszczenia powietrza. Jeszcze kilka lat temu nikt nie myślał, że można będzie podlecieć dronem nad komin i zrobić analizę w danym momencie. Dzisiaj to jest już na porządku dziennym.

My robimy dokładnie to samo z wodą. Jesteśmy w stanie przeanalizować dane, zobaczyć, kiedy występuje zanieczyszczenie, zawęzić czas i miejsce wystąpienia zanieczyszczenia oraz stanowić materiał wspierający dalsze analizy lub działania kontrolne.

Retencja to dziś ważny temat w kontekście zarządzania wodą i adaptacji do zmian klimatu. Czy Waterly także zajmuje się tym obszarem i w jaki sposób może pomóc samorządom?

- Wspieramy takie działania. Waterly zajmuje się monitorowaniem i dostarczaniem danych. Możemy więc na przykład pokazać, ile jest wody w zbiorniku. To dosyć prosty element, ale dobrze uzupełnia na przykład wodowskazy Wód Polskich, z których gminy często korzystają. Mamy automatyczne urządzenia, więc nie trzeba nigdzie jechać - dane po prostu wpadają do systemu.

W zależności od obszaru zaplanowanie całej retencji, zbiorników czy obszarów zabagnionych, a także planowanie przeciwpowodziowe to duże tematy. Kiedy coś zostaje zaplanowane, jesteśmy w stanie dołożyć nasze urządzenie, które daje informację i działa jak wodowskaz. Oczywiście również jakość wody jest bardzo ważna, bo wtedy widzimy na przykład, jaki wpływ na środowisko ma retencja albo filtrowanie wody, czy ten wpływ jest pozytywny.

Ile kosztuje monitoring jakości wody? Subskrypcja, dotacje i oszczędności

Porozmawiajmy zatem o ekonomice takiego wdrożenia. Co jest największym kosztem? Jak szybko taka inwestycja się broni?

- Powiedziałbym, że największym kosztem jest niewykorzystywanie nowoczesnych technologii do zarządzania infrastrukturą. Oceniamy, że nasze urządzenie jest około 25 razy tańsze niż klasyczne pomiary.

Teraz trzeba wziąć samochód, pojechać na miejsce poboru, często wynająć łódkę, bo pomiary są robione na przykład w nurcie rzeki czy w konkretnym miejscu skażenia, zabrać dosyć drogie urządzenia diagnostyczne. My używamy w ciągłym pomiarze podobnych sensorów, jakich specjaliści używają w pomiarach incydentalnych. I to jest jedna rzecz, która obniża koszt.

Do tego dochodzi pobranie próbek i zawiezienie ich do laboratorium, co również generuje koszt. My oceniamy, że jesteśmy kilkadziesiąt razy tańsi. A pomiary są robione co 10 minut, a nie - jak często bywa - raz na miesiąc.

Oczywiście doskonale rozumiemy, że gminy są zobowiązane przepisami do konkretnych działań. To minimum zmuszone są wykonać, tak czy inaczej Sanepid będzie musiał przyjechać na kąpielisko i co jakiś czas pobrać próbkę wody. Chodzi jednak o to, żeby spiąć cały łańcuch komunikacyjny z takim graczem, jak Sanepid i zareagować dużo szybciej. My od takich rozwiązań właśnie jesteśmy.

Jednak korzyść ta jest trudna do policzenia. Trudno wycenić, co daje szybka reakcja i uchronienie mieszkańców na przykład przed zatruciami albo wysypką. Powtórzę jednak, że sama technologia, jej użycie są kilkadziesiąt razy tańsze niż klasyczne działania.

Dostarczamy nasze urządzenia w dwóch modelach. Jeden to model subskrypcyjny, czyli można po prostu wynająć urządzenie. My zajmujemy się wszystkim: postawieniem urządzenia, konserwacją, bieżącą obsługą, czyszczeniem i wszystkim, co będzie potrzebne. De facto dostarczamy gminie dane. Zero problemu z infrastrukturą. Najważniejsze są dane, wczesne ostrzeganie, alarmy - i to wszystko jest dostarczone.

Drugi model też jest często wykorzystywany przez gminy. Korzystają one na przykład z funduszy unijnych. Jest obecnie dosyć dużo programów dla gmin, często ze stuprocentową refundacją, gdzie można sfinansować rozwiązanie z takiego programu. Wtedy również zajmujemy się obsługą. Pozostaje nieduży koszt serwisu, utrzymania systemu i infrastruktury chmurowej. To niewielki koszt, rzędu kilkuset złotych miesięcznie, który też często można zawrzeć w ramach dotacji/grantu.

Publiczne dane o jakości wody. Co mogą zyskać mieszkańcy i turyści?

Na ile dane o jakości wody dla mieszkańców, turystów czy organizacji są dziś publiczne? Co można jeszcze poprawić?

- Widać coraz większy trend udostępniania takich danych publicznie. Widzimy to także w polskich miastach. Na przykład Augustów korzysta z naszych danych z bojek i ma je wystawione na zewnątrz.

Bardzo często rozmawiam z miastami z Europy, ze świata. Widać tam bardzo poważny trend, żeby pokazywać dane na temat jakości wody, podobnie jak dane o jakości powietrza. Wpływa to bardzo pozytywnie na jakość życia mieszkańców. Mieszkańcy widzą, że żyją w czystym, bezpiecznym środowisku i że ich komfort życia to priorytet dla władz. Mam wrażenie, że coraz bardziej jesteśmy na to wyczuleni.

Jesteśmy dużym orędownikiem tego, by otwarcie pokazywać dane, by były dostępne na przykład na stronach internetowych albo jako dane wsadowe dla ekspertów i badaczy. Nowoczesna technologia daje możliwość nawet ludziom, którzy nie są specjalistami, przeanalizowania takich danych, znalezienia w danych przyczyn, a często też rozwiązań problemów.

Z tego powodu wspieramy hackathony, w których multidyscyplinarne zespoły analizują dane i przygotowują ad hoc rozwiązania konkretnych problemów. Ostatni taki hackathon, który wspieraliśmy, odbywał się równolegle w 10 miastach Europy.

W Polsce odbywał się we Wrocławiu, przy wsparciu miasta Wrocław oraz bardzo aktywnego w innowacjach zespołu MPWiK Wrocław. Polegał na połączeniu danych satelitarnych, danych z ziemi, czyli na przykład danych miasta albo naszych danych z bojek, i próbie zebrania tych wszystkich informacji po to, żeby rozwiązywać konkretne problemy miast. Były tam tematy związane z pojawiającymi się zanieczyszczeniami, wyciekami, ale też zarządzaniem kryzysowym. Warto wspomnieć, że polski zespół wygrał te prestiżowe zawody.

Nasze boje mogą być bardzo dobrze i szybko używane w przypadku powodzi albo klęsk żywiołowych. Przykładem może być sytuacja związana z Odrą i jeziorem Dzierżno Duże. Kilka lat temu była tam ogromna katastrofa - w stosunkowo niedużym jeziorze zginęło ponad 200 ton ryb. Było to związane ze złymi warunkami meteorologicznymi, ale jednocześnie ze zrzutami zanieczyszczonej wody do jeziora, gdzie zasolenie było trzykrotnie większe niż w Bałtyku.

Dzięki naszym urządzeniom byliśmy w stanie zobaczyć, gdzie warunki są lepsze, włączyć aeratory i na bieżąco widzieć, czy parametry się poprawiają. To jest doskonała wiedza do tego, żeby zadziałać w sytuacji kryzysowej.

Takich sytuacji w Polsce gminy mają co roku co najmniej kilkanaście. Słyszymy o tym, iż była przyducha, ryby umierały. Dużej części tych sytuacji można byłoby zapobiec właśnie z takim prostym urządzeniem, jak nasze.

copyright.png

Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1На конкурсе "УМНИК" в Екатеринбурге представили метод быстрой диагностики загрязнения воды0005-12-2018
2Московский проект по сокращению потребления воды стал призером международной бизнес-премии0020-08-2021
3Spór o nowe taryfy za wodę i ścieki. Wody Polskie chcą pomóc gminom06.0230-06-2026
4Do 5 m sześc. wody dziennie i ani kropli więcej. Za nadmierny pobór trzeba płacić08.8211-06-2026
5Студенты МФТИ создали цифровой комплекс мониторинга промышленного производства0014-08-2025
6Проект дайвинга в виртуальном океане победил в этапе Startup tour в Екатеринбурге0017-03-2020
7Zmiany w ochronie zdrowia są nieuniknione. "Musimy rozmawiać o kadrze medycznej"0722-04-2026
8Российская компания VisionLabs выиграла международный конкурс по компьютерному зрению0013-03-2020
9Три онлайн-сервиса Москвы стали лауреатами международной премии в области инноваций0020-05-2021

Классификация: Пресс-релизы. Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 9. Тональность: 0. Информативность: 14.79. Источник: www.portalsamorzadowy.pl.