Lokalne firmy skupujące zboże mierzą się z wysokimi kosztami finansowania, magazynowania i obsługi towaru, choć, jak przekonują, często postrzegane są jedynie jako pośrednicy zarabiający na rolnikach. Właścicielka jednego ze skupów opowiada nam, jak wygląda ten biznes od środka i dlaczego branża potrzebuje dostępu do preferencyjnego finansowania.
Lokalne firmy skupujące zboże mierzą się z wysokimi kosztami finansowania, magazynowania i obsługi towaru, choć, jak przekonują, często postrzegane są jedynie jako pośrednicy zarabiający na rolnikach. Właścicielka jednego ze skupów opowiada nam, jak wygląda ten biznes od środka i dlaczego branża potrzebuje dostępu do preferencyjnego finansowania.
Do redakcji odezwała się właścicielka małego, lokalnego skupu płodów rolnych na Mazowszu. Poprosiła nas, abyśmy anonimowo, w imieniu jej firmy, ale też innych podmiotów skupowych, przedstawili jej punkt widzenia odnośnie do pracy jaką wykonuje od lat. Jest blisko rolnictwa i rolników. I inspiracją, aby przedstawić swoją opinię była informacja medialna o tym, że Elewarr otrzymał dodatkowe 120 mln zł od Krajowej Grupy Spożywczej (KGS) do zwiększenia skupu płodów rolnych. Właścicielka lokalnego skupu zna rolę takiego podmiotu jakim jest ta spółka i nie oczekuje specjalnych dotacji.
Ma jednak apel, aby małe firmy skupujące zboże były dostrzegane jako element infrastruktury rynku rolnego i miały możliwość korzystania z preferencyjnego finansowania zakupu oraz przechowywania ziarna. Bo jak podkreśla, zwłaszcza w czasie żniw, szczególnie wyraźnie widać rolę lokalnych punktów skupu. To właśnie do nich trafia ziarno od gospodarstw, które nie mają własnych magazynów, suszarni czy możliwości transportu dużych partii towaru. Zdaniem właścicielki jednego z małych skupów w rejonie północnego Mazowsza, firmy te powinny być postrzegane jako ważne ogniwo rynku, a nie przeciwnik rolnika. Powinny być też docenione przez rządzących. Nie tylko te duże podmioty, ale małe lokalne, często rodzinne firmy.
Małe firmy skupują tysiące tonNasza rozmówczyni podkreśla, że lokalne skupy każdego roku przejmują znaczną część ziarna od mniejszych gospodarstw. Jej firma działa w rejonie północnego Mazowsza. W tegorocznych żniwach skupiła już 7500–8000 ton zboża.
- Ściągamy to zboże z rynku, ściągamy to zboże od małych rolników. W tym roku w żniwa skupiliśmy tak 7500 do 8000 ton zboża. Żniwa są dosyć ciężkie, padają deszcze, zboże jest przerośnięte. Mamy suszarnie, mamy czyszczarnie, więc to zboże gorszej jakości suszymy, czyścimy, żeby po prostu rolnicy z tym nie zostawali - podkreśla.
Jak dodaje, ceny oferowane przez lokalny skup nie muszą być niższe od stawek dużych podmiotów. W przypadku pszenicy firma płaci obecnie około 800-840 zł/t, w zależności od parametrów jakościowych.
„Nie chodzi o dotacje, tylko o równe traktowanie”- Jeżeli wytrzymuje te parametry, więc 14,5 proc. wilgotności, zanieczyszczeń do 2 proc., to w zależności od białka, od liczby opadania cena jest od 800 do 840 zł. Oczywiście, że jak jest wilgotna, jak są duże zanieczyszczenia, to wtedy są potrącenia – wyjaśnia właścicielka skupu.
Właścicielka skupu zaznacza, że nie oczekuje bezpośrednich dotacji. Jej zdaniem znacznie bardziej potrzebne byłyby preferencyjne kredyty pozwalające finansować zakup i magazynowanie ziarna. Jej firma posiada już kredyt preferencyjny, ale zdecydowanie większa część finansowania jest oprocentowana komercyjnie.
- Przydałyby nam się bardzo, myślę, że wszystkim tym firmom skupującym, kredyty na skup zbóż, te niskoprocentowe. My tego zboża nie sprzedamy od razu. Nie mamy tutaj pociągów, więc wozimy to swoim transportem. Zanim to wywieziemy, trochę leży u nas w magazynach, więc musimy na to brać kredyty, te wysokoprocentowe – tłumaczy.
Podkreśla przy tym, że nie chodzi o uprzywilejowanie małych firm, ale o zauważenie ich rzeczywistej roli w łańcuchu dostaw.
- Ja nie mówię o żadnych dotacjach, bo dotacje to jest na takiej zasadzie, że żeby komuś dać, to trzeba skądś wziąć, ktoś musi za to zapłacić. Natomiast jakieś takie nisko oprocentowane kredyty by się przydały – mówi.
Rolnik z małego gospodarstwa potrzebuje lokalnego skupuProblem, na który zwraca uwagę nasza rozmówczyni, jest szczególnie istotny w rozdrobnionym polskim rolnictwie. Jak podkreśla, wielu gospodarstwom nie opłaca się organizować transportu kilku czy kilkunastu ton ziarna bezpośrednio do dużego odbiorcy. Lokalny skup odbiera zboże, suszy je, czyści, magazynuje, a następnie organizuje jego dalszą sprzedaż. W tym czasie kapitał jest zamrożony w zapasach. Do tego dochodzą koszty energii, suszenia i transportu. Przy niskich cenach zbóż oraz niewielkich marżach finansowanie staje się dla firm skupowych coraz większym obciążeniem.
- Duże firmy to najczęściej ściągają zboże od tych dużych rolników. A u nas wiadomo, rolnictwo jest rozdrobnione i jest sporo rolników, którzy mają 10, 5, 8 hektarów, którzy przywożą małymi ciągnikami i po prostu nie mają możliwości, żeby zawieźć bezpośrednio do mieszalni – zauważa.
Jej zdaniem, bez lokalnych skupów część gospodarstw miałaby poważny problem ze zbytem mokrego czy niespełniającego parametrów jakościowych ziarna.
Właścicielka firmy zwraca też uwagę na sposób przedstawiania pośredników w debacie publicznej. Jej zdaniem częste przekazywanie informacji, że skupy „zarabiają na rolnikach”, pogłębia nieufność między producentami a lokalnymi firmami. A prawda jest inna. Marże są bardzo niskie.
Poza tym jak podkreśla, jej lokalny skup nie jest tylko miejscem, w którym rolnik sprzedaje zboże. To również partner, który funkcjonuje w tym samym środowisku przez wiele lat. Jej konkretnie firma istnieje od 1992 roku. I to z okolicznymi rolnikami ma wieloletnie relacje.
Kolejny koszt - Fundusz Ochrony RolnictwaWłaścicielka skupu zwraca również uwagę na obowiązkowe obciążenia ponoszone przez firmy. W jej przypadku składka na Fundusz Ochrony Rolnictwa wyniosła w ubiegłym roku około 20 tys. zł. Nie kwestionuje samej idei ochrony rolników przed skutkami niewypłacalności firm, ale ma zastrzeżenia do mechanizmu finansowania.
- Dlaczego my się zrzucamy, firmy, które płacą, wypłacają, firmy, które są wiarygodne, uczciwe? Dlaczego my się zrzucamy na kogoś, kto podejmuje złe decyzje i niekończenie jest uczciwy. To jest niesprawiedliwe tym bardziej że my jako firmy skupowe nie mamy możliwości skorzystać z tego funduszu – mówi portalowi farmer.pl.
| # | Наименование новости | Тональность | Информативность | Дата публикации |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Tak wyglądają żniwa na Ukrainie. Jedna z firm zakończyła zbiory pszenicy | 0 | 7.07 | 12-08-2026 |
| 2 | Gospodarstwa bez finansowego bufora. Rolnicy mówią, jak jest | -2 | 6 | 20-05-2026 |
| 3 | Sezon trwa, a rolnicy nie dostają pieniędzy za towary. Zadłużenie sięgneło 800 mln zł w rolnictwie | 0 | 11.59 | 25-07-2026 |
| 4 | Trudna sytuacja ze sprzedażą krajowych warzyw. Sklepy wprowadzą "lokalną półkę"? | 0 | 9.52 | 14-03-2026 |
| 5 | Ceny rzepaku 2026. Są już oferty firm skupujący surowiec | 2 | 4 | 06-07-2026 |
| 6 | Prawie 800 mln zł długów. Rolnicy i przetwórcy coraz częściej czekają na pieniądze | -5 | 7 | 26-06-2026 |
| 7 | Sadownicy chcą ujawniania w sklepach ceny płaconej producentom | 0 | 5 | 16-10-2025 |
| 8 | Nadciąga katastrofa. Strat w tej branży już nie odrobimy | -8 | 6 | 31-03-2026 |
| 9 | FT: Восточная Европа ждет от ЕС новых компенсаций за падение цен на европейское зерно | 0 | 0 | 29-03-2023 |
| 10 | Nowe krótkosłome żyto hybrydowe ma około 100 cm. Można je uprawiać bez regulatorów wzrostu | 0 | 9.19 | 11-08-2026 |