Ponad 2,4 mln Polaków przekroczyło w 2025 r. drugi próg PIT. W rok ich liczba wzrosła o blisko pół miliona. Rząd chce złagodzić skok z 12 do 32 proc., wprowadzając nową stawkę pośrednią. Zyska na tym tylko część podatników – i to nie od razu.
Ponad 2,4 mln Polaków przekroczyło w ubiegłym roku drugi próg PIT. W ciągu zaledwie roku ich liczba wzrosła o blisko pół miliona. Rząd chce złagodzić skok w skali podatkowej z 12 do 32 proc. – zapowiada minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.
Resort pracuje nad zmianami w PIT równolegle z budżetem na 2027 r. Na stole jest stawka pośrednia, która miałaby sprawić, że np. podwyżka, premia czy dodatkowe godziny pracy nie kończyłyby się gwałtownym wejściem w drugi próg.
Drugi próg od lat stoi w miejscu, podczas gdy wynagrodzenia poszły mocno w górę. Granica 120 tys. zł obowiązuje od 2022 r., gdy wprowadzono Polski Ład.
Próg nie został nawet zrewaloryzowany o inflację. W efekcie coraz więcej podatników, którzy nie są milionerami, trafia do grupy objętej 32-proc. stawką od nadwyżki ponad 120 tys. zł rocznego dochodu. W 2025 r. było ich dokładnie 2 mln 411 tys., wobec 1 mln 935 tys. rok wcześniej.
Czytaj więcej
I tu warto zrobić mocne zastrzeżenie. Podatnik, który przekroczy 120 tys. zł rocznego dochodu, nie płaci 32 proc. od całej zarobionej kwoty. Wyższa stawka obejmuje wyłącznie nadwyżkę ponad próg. Co więcej, rzeczywiste obciążenie jest jeszcze niższe. Jak wskazywał wiceminister finansów Jarosław Neneman, według wyliczeń resortu efektywna stawka PIT dla osób przekraczających drugi próg wyniosła w 2025 r. średnio 16,4 proc., a po uwzględnieniu ulg - 15,6 proc.
To właśnie ten „klif” między 12 a 32 proc. rząd chce teraz złagodzić. Nie wiadomo jeszcze, jaka dokładnie będzie wysokość nowej stawki.
Minister Domański dał przykład konkretnego wariantu, czyli 22 proc. dla dochodu między 120 a 160 tys. zł. I choć na pierwszy rzut oka wygląda to jak kolejna obniżka podatków, konstrukcja ta jest znacznie bardziej selektywna.
Kto naprawdę zyska na nowej stawce pośredniej?Stawka pośrednia nie daje bowiem wszystkim przekraczającym 120 tys. zł takiej samej ulgi. Im podatnik będzie bliżej drugiego progu dochodowego, tym mniejsza będzie korzyść. Maksymalnie 4 tys. zł rocznie dostaną dopiero osoby z dochodem sięgającym 160 tys. zł i wyższym. Poniżej tej granicy ulga będzie rosła stopniowo.
To dobrze widać na wyliczeniach dla pracownika na umowie o pracę.
To pokazuje najważniejszą cechę tej propozycji: nie jest ona rozwiązaniem dla całej klasy średniej, tylko dla jej części – tej, która przekracza próg 120 tys. zł.
Osoba zarabiająca 8, 10 czy nawet 11 tys. zł brutto miesięcznie nie zobaczy na wypłacie ani złotówki więcej. Pierwsza, symboliczna korzyść pojawia się dopiero przy około 12 tys. zł brutto miesięcznie.
Pełne 4 tys. zł rocznie zysku pojawia się natomiast dopiero przy dochodzie odpowiadającym około 16 tys. zł brutto miesięcznie.
To ważne, bo pokazuje, że stawka pośrednia nie byłaby powszechną obniżką PIT. Byłaby mechanizmem stopniowego łagodzenia wejścia w drugi próg.
Mniejsza ulga, mniejszy rachunekZ punktu widzenia budżetu właśnie na tym polega atrakcyjność rozwiązania. Państwo nie oddaje podatnikom od razu pełnych 4 tys. zł, lecz zwiększa ulgę wraz z dochodem. To oznacza niższy koszt niż przy prostym przesunięciu drugiego progu.
Wariant z progiem pośrednim 22 proc. między 120 a 160 tys. zł podstawy byłby dla budżetu wyraźnie tańszy niż warianty szerzej dyskutowane – ocenia Piotr Juszczyk, główny doradca podatkowy inFaktu.
Najlepszym punktem odniesienia jest pomysł podniesienia drugiego progu do 140 tys. zł. Maksymalna korzyść podatnika w obu wariantach wynosi 4 tys. zł rocznie, ale rozkłada się zupełnie inaczej.
Przy progu 140 tys. zł pełną ulgę otrzymałby już podatnik z taką podstawą. Przy stawce pośredniej 22 proc. osoba z dochodem 140 tys. zł zyskałaby 2 tys. zł, a po pełne 4 tys. zł sięgnęłaby dopiero przy 160 tys. zł.
Według Juszczyka podniesienie progu do 140 tys. zł mogłoby kosztować budżet około 9-11 mld zł rocznie, podczas gdy wariant 22 proc. można szacować na około 5-6,5 mld zł.
Powód jest prosty: miliony podatników, którzy właśnie przekroczyli 120 tys. zł, nie dostają pełnej ulgi, lecz tylko jej część.
Podatkowy klif znika, ale nie dla każdegoPonieważ drugi próg przekroczyło już ponad 2,4 mln podatników, a tylko w ostatnim roku przybyło ich około pół miliona, czyli gros tej grupy kumuluje się tuż nad progiem, próg pośredni oznacza istotnie niższy ubytek dochodów niż proste podniesienie progu – wskazuje Juszczyk.
W tym właśnie miejscu propozycja stawki pośredniej przestaje być wyłącznie techniczną zmianą skali. Rząd próbuje rozwiązać konkretny problem: jak złagodzić przejście z 12 do 32 proc., nie rezygnując jednocześnie z miliardów złotych wpływów do budżetu.
Stawka pośrednia rozbija obecny skok na dwa mniejsze stopnie. Podatnik nie dostaje nagle całej korzyści, ale też państwo nie musi oddawać jej w całości każdemu, kto przekroczył 120 tys. zł.
Doradczyni podatkowa i associate partner z PKF Polska Katarzyna Rupp zwraca jednak uwagę na drugą stronę tej układanki.
Zyskają tylko osoby o zarobkach zaczynających się od ok. 12 tys. zł brutto miesięcznie w górę, a osoby mniej zarabiające nie skorzystają ze zmian w żaden sposób – mówi wprost.
I właśnie tu zaczyna się politycznie najtrudniejsze pytanie: czy reforma PIT ma przede wszystkim rozładować problem drugiego progu, czy szerzej poprawić sytuację osób o niższych dochodach?
Przy wariancie 22 proc. odpowiedź jest jasna. To nie jest powszechna obniżka podatków. To ulga skierowana do podatników, których zamrożony od 2022 r. próg zaczął coraz częściej obejmować - ocenia ekspertka.
A dla budżetu to może być właśnie kompromis: mniej pieniędzy oddanych podatnikom, ale też mniejszy podatkowy ból przy przekraczaniu 120 tys. zł.
Wiceminister Neneman wskazywał, że osoby przekraczające drugi próg mają przeciętne efektywne obciążenie znacznie niższe od nominalnych 32 proc.
Już wcześniej chcieli podnieść prógZanim pojawił się pomysł stawki pośredniej, na stole były inne rozwiązania. Polska 2050 proponuje podniesienie drugiego progu PIT ze 120 do 140 tys. zł. Projekt zakłada, że do 140 tys. zł dochodu nadal obowiązywałaby stawka 12 proc., a dopiero nadwyżka ponad tę kwotę byłaby opodatkowana 32 proc. Zmiana miałaby wejść w życie od 2027 r.
W tym rozwiązaniu próg przesuwa się o 20 tys. zł i każdy, kto dziś przekracza 120 tys. zł, może dzięki temu później wejść w 32 proc. Ale dla budżetu byłoby to znacznie droższe. Koszt podniesienia progu do 140 tys. zł w 2027 r. szacowany jest na około 9-11 mld zł.
I tu pojawia się przewaga stawki pośredniej. Nie przesuwa całej granicy i nie daje wszystkim przekraczającym 120 tys. zł tej samej ulgi. Korzyść jest stopniowana, więc państwo oddaje mniej.
Jeszcze większą zmianą byłoby spełnienie jednej z najgłośniejszych obietnic wyborczych – podwojenie kwoty wolnej z obecnych 30 do 60 tys. zł. To rozwiązanie działa zupełnie inaczej niż zmiana drugiego progu: korzyść pojawia się już przy niższych dochodach, bo pierwsze 60 tys. zł rocznego dochodu nie byłoby objęte PIT. Obecna kwota wolna wynosi 30 tys. zł.
PSL próbuje ten rachunek rozłożyć w czasie. Złożony przez ludowców projekt przewiduje rozłożenie zmiany na trzy lata: 35 tys. zł w pierwszym roku, 45 tys. zł w drugim i 60 tys. zł w trzecim. Dzięki temu pełna realizacja obietnicy nie obciążałaby budżetu od razu.
Problemem pozostaje skala kosztu. Ministerstwo Finansów szacuje, że samo podniesienie kwoty wolnej do 60 tys. zł kosztowałoby budżet w 2027 r. 58,6 mld zł. Dla porównania: podniesienie drugiego progu do 140 tys. zł – około 9-11 mld zł. Obie reformy jednocześnie oznaczałyby już dziesiątki miliardów złotych ubytku w dochodach państwa.
Rząd szuka więc trzeciej drogiPropozycja wprowadzenia stawki pośredniej jest ciekawa nie tylko podatkowo, ale też budżetowo. 60 tys. zł kwoty wolnej daje ulgę szeroko, ale kosztuje dziesiątki miliardów. Podniesienie progu do 140 tys. zł jest tańsze, ale nadal oznacza koszt rzędu 9-11 mld zł. Stawka pośrednia ma rozwiązać konkretny problem drugiego progu przy jeszcze niższym koszcie.
To może być właśnie polityczny kompromis, którego szuka resort finansów: nie ruszać całej konstrukcji PIT, nie rozdawać dziesiątek miliardów i jednocześnie pokazać ponad 2,4 mln podatnikom, że państwo dostrzega problem skoku między 12 a 32 proc.
| # | Наименование новости | Тональность | Информативность | Дата публикации |
|---|---|---|---|---|
| 1 | Rząd podniesie próg PIT w 2027 roku, ale jest problem. Polska wcześniej złożyła inną deklarację | 0 | 14.64 | 20-08-2026 |
| 2 | Tak rząd chce ulżyć Polakom, choć nie wszystkim. Premier zapowiedział potężne zmiany w podatkach | 0 | 12.47 | 19-08-2026 |
| 3 | Rząd zdecydował w sprawie podatków. Stawka rośnie do 22 proc. | 0 | 16.08 | 25-08-2026 |
| 4 | Koalicja rozważa podniesienie progu PIT. Możliwe nowe stawki podatkowe | 0 | 10.89 | 12-08-2026 |
| 5 | Rewolucyjne pomysły podatkowe rządu. Kto by skorzystał? Mamy wyliczenia | 0 | 11.62 | 14-08-2026 |
| 6 | Rząd zapowiada zmiany w podatkach. Tyle trzeba zarabiać, aby zyskać | 0 | 10.83 | 19-08-2026 |
| 7 | Cios w ponad 40 tys. podatników. Rząd chce ustawić nowy limit | 0 | 13.93 | 25-08-2026 |
| 8 | Więcej CIT dla największych firm. Ten jeden próg może być ważniejszy niż sama stawka | 0 | 9.92 | 26-08-2026 |
| 9 | Rząd szykuje dużą podwyżkę podatków. Uderzy w firmy paliwowe i energetyczne | 0 | 12.26 | 20-08-2026 |
| 10 | Polacy obniżają sobie podatki. Państwo na to pozwala | 0 | 8.71 | 09-08-2026 |