Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

Europa i Polska zostają w tyle. Przemysł potrzebuje tańszej energii, ale to nie wszystko

Дата публикации: 30-05-2026 16:30:13

Z punktu widzenia całej UE potrzebne wprowadzenie w życie zasady „Made in Europe” oznacza prawdopodobnie inną ścieżkę transformacji – trochę droższą i z celami klimatycznymi przesuniętym w czasie. Musimy jednak i jesteśmy w stanie zadbać jednocześnie o transformację i gospodarkę. Choć wymaga to pewnych kompromisów, to długofalowo jest przepisem na sukces - przekonuje Marcin Korolec, prezes Instytutu Zrównoważonej Gospodarki (IZG), w rozmowie z WNP o konkurencyjności przemysłu.

Основное содержимое страницы с новостью.

  • Marcin Korolec uważa, ze względu m.in. na deficyty w obszarze czystych technologii nie ma dzisiaj innego wyjścia niż limitowanie dostępu do rynku UE w celu ochrony przemysłu.
  • - Nie możemy doprowadzić do tego, że transformacja spowoduje masowe bezrobocie w Europie na skutek importu technologii. Musimy tę wartość wytworzyć tutaj, bo inaczej zawali się społeczny model europejski - przekonuje.
  • Prezes IZG ocenia, że ryzyko to jest jednym z głównych motorów refleksji na temat “Made in Europe” i leżało u podstaw myślenia m.in. o Industrial Accelerator Act czy projektu nowego unijnego budżetu.
  • -  Powinniśmy dążyć do tego, aby zapewnić przemysłowi niskoemisyjną energię w cenach porównywalnych do krajów sąsiednich. To dawałoby gwarancję, że produkty “Made in Poland” znajdą miejsce w Europie - zaznacza Korolec.

Z niedawnego raportu „ABB Trends 2026-2207” wynika, że największe wyzwania dla przedsiębiorców w Polsce to rosnące koszty energii oraz surowców i braki kadrowe oraz kompetencyjne. Wysokie koszty energii to słabość polskiej gospodarki wskazywana od lat. Pod tym względem krajowy przemysł zostanie na przegranej pozycji wobec konkurencji?

- Nie znam tego raportu, ale niewątpliwie koszty energii są ogromnym wyzwaniem i w Polsce, i w Europie. Cena energii wpływa negatywnie na konkurencyjność UE wobec Chin i USA, a w Polsce jest na tyle wysoka, że negatywnie wpływa na konkurencyjność Polski w UE.

Myślę, że trwająca transformacja polskiej energetyki w kierunku zeroemisyjnym doprowadzi do obniżenia kosztów energii, a gdzieś na końcu do elektryfikacji gospodarki. Stanie się tak, bo w porównaniu do konwencjonalnych źródeł energii koszty operacyjne fotowoltaiki czy wiatraków są bardzo niskie. Ceny spadałyby szybciej, gdyby państwo aktywniej wspierało mądry rozwój sieci.

Transformacja oznacza też wyzwania, ale system oparty o zeroemisyjne źródła energii będzie tańszy i bardziej odporny na wstrząsy geopolityczne, gospodarcze i mniej szkodliwy.

Marcin Korolec, prezes Instytutu Zrównoważonej Gospodarki. Fot. Materiały prasowe / Instytut Zrównoważonej Gospodarki / Magdalena Pawluczuk

Marcin Korolec, prezes Instytutu Zrównoważonej Gospodarki. Fot. Materiały prasowe / Instytut Zrównoważonej Gospodarki / Magdalena Pawluczuk

Cena samej energii elektrycznej to tylko jedna składowa rachunku za energię, do którego wchodzą różne opłaty oraz podatki i w tym kontekście pojawiają się opinie, że transformacja to nie jest historia o jakiejś radykalnej obniżce kosztów energii, ale o bezpieczeństwie, o uwolnieniu od zależności od paliw kopalnych. Może taka jest istota tego procesu?

- Zaburzenia na rynkach surowców, w tym ropy naftowej i gazu, które powstały po wybuchu wojny na Bliskim Wschodzie wskazują na to, że gdybyśmy mieli odpowiednią ilość rodzimej energii odnawialnej czy jądrowej, to bylibyśmy znacznie bezpieczniejsi.

OZE i atom pomogą obniżyć koszty energii

Podatki w cenach energii to osobny silos. I narzędzie dla państwa, którym może pokazać, że źródła odnawialne są bardziej pożądane niż paliwa kopalne (np. z uwagi na ich wpływ na bezpieczeństwo kraju) i to stosownie wyceniać. Teraz to się nie dzieje, a szkoda.

Generalnie, system dochodów państwa będzie się zmieniał, czy to ze względu na rewolucję technologiczną, czy eliminację paliw kopalnych z obrazka energetycznego. Pytanie o to, z czego państwo ma żyć po tym, jak transformacja energetyczna nastąpi, jest osobnym zagadnieniem.

Czytaj więcej

Słowem, dalsza transformacja, zmiana miksu energetycznego w stronę zeroemisyjnego i elektryfikacja gospodarki w oparciu o taki miks to jest droga do obniżki kosztów i poprawy konkurencyjności przemysłu?

- Tak, bo elektryfikacja w oparciu o energię odnawialną i jądrową to droga do tego, żeby obniżyć koszty energii, a bezpośrednia elektryfikacja jest najbardziej efektywnym rozwiązaniem, jakie technicznie znamy. Odrębnym argumentem jest strategiczna autonomia, którą daje odejście od importowanych paliw kopalnych.

Zmieniamy energetykę, a wraz z nią gospodarkę już ponad dwie dekady, jeśli liczyć od startu EU ETS. Nie za wolno?

- Mamy fenomenalne osiągnięcia, jeśli chodzi o transformację energetyki, bo przez 20 lat ETS-u zeszliśmy z generacji węglowej, która była prawie monokulturą w Polsce, do mniej więcej 50 proc.

Ogromny inwestycyjny program wiatrowy na Bałtyku i inne inwestycje spowodują, że w połowie lat 30. będziemy zupełnie w innym miejscu: mniej emisyjni, bardziej zieloni i bezpieczniejsi energetycznie.

- Elektryfikacja w oparciu o energię odnawialną i jądrową to droga do tego, żeby obniżyć koszty energii - mówi Marcin Korolec. Fot. fokke baarssen / Shutterstock

- Elektryfikacja w oparciu o energię odnawialną i jądrową to droga do tego, żeby obniżyć koszty energii - mówi Marcin Korolec. Fot. fokke baarssen / Shutterstock

Mimo to pewnie nadal jesteśmy najciemniejszym punktem energetycznym w Europie, bo inni też idą do przodu. Niemniej, powtórzę, postęp, który w Polsce nastąpił, jest imponujący, bo transformacja energetyki przebiega przy jednoczesnym niezachwianym wzroście gospodarczym. To wielkie osiągnięcie.

Co zrobiliśmy źle?

Mogliśmy dużo lepiej wykorzystać ETS. Gdyby pieniądze, które ten system daje, zostały lepiej wykorzystane na inwestycje w odnawialne źródła czy niskoemisyjną modernizację przemysłu, to bylibyśmy dzisiaj o jedną, dwie długości do przodu. Pieniądze ze sprzedaży uprawnień do emisji zamiast pracować bezpośrednio dla transformacji, szły do budżetu i to był błąd.

Jak Europa i Polska mogą odzyskać przewagę konkurencyjną?

Wzrost gospodarczy został utrzymany, ale tak samo krytyka warunków działania przemysłu. Czy któraś z ostatnio ogłaszanych przez KE inicjatyw, jak Net Zero Industry Act czy Clean Industry Deal, faktycznie pomaga przemysłowi UE w odzyskaniu czy utrzymaniu konkurencyjności?

- Mario Draghi w głośnym raporcie na temat konkurencyjności europejskiej gospodarki pokazał problem palcem. Stworzyliśmy system regulacyjny, który zbudował w UE rynek na czyste technologie. Sądziliśmy, że przemysł europejski wypełni tę przestrzeń, ale to się nie stało. W zamian de facto stworzyliśmy w UE rynek zbytu dla importowanych technologii, głównie chińskich.

Clean Industrial Deal okazał się parasolowym pakietem, bez większego znaczenia praktycznego, ale już Industrial Accelerator Act (IAA) zawiera pewne elementy, które są bardzo interesujące. Jednym z fundamentów tego projektu jest stosowanie zasady „Made in Europe” w zamówieniach publicznych plus kryterium niskoemisyjności. To ważne, bo w 2028 roku zaczyna się nowy budżet UE.

W Industrial Accelerator Act jest też drugi ciekawy koncept. Postulat dotyczy tego, żeby w przypadku niektórych inwestycji zagranicznych, na przykład chińskich, namówić inwestorów, żeby dzielili się wiedzą i technologiami. Uniemożliwiłoby to traktowanie europejskich fabryk jak montowni dla zagranicznych firm. Dotyczy to inwestorów z państw trzecich, które dominują w danym sektorze strategicznym.

Bruksela chce po prostu zaproponować rynek zbytu w zamian za inwestycje i współpracę?

- Nie jest już do wyobrażenia, by produkować panele fotowoltaiczne w Europie po konkurencyjnych cenach, ale jeśli chcemy zachować przemysł motoryzacyjny nowego typu, to długofalowo nie ma na to szans bez ścisłej współpracy z Chinami. Jeśli chodzi o technologie bateryjne, przemysł chiński jest daleko przed europejskim.

Rozwój cleantech i dekarbonizacja przemysłu powinny być w centrum krajowej strategii, nie wyłącznie ze względu na klimat, ale przede wszystkim na gospodarkę i nasze bezpieczeństwo - komentuje Marcin Korolec. Fot. Funtay / Shutterstock

Rozwój cleantech i dekarbonizacja przemysłu powinny być w centrum krajowej strategii, nie wyłącznie ze względu na klimat, ale przede wszystkim na gospodarkę i nasze bezpieczeństwo - komentuje Marcin Korolec. Fot. Funtay / Shutterstock

Myślę, że w Europie nie doceniamy siły jednolitego rynku. To największy i najbardziej bogaty rynek na świecie, w którym jest 500 mln najbogatszych konsumentów. Możemy zachowywać się znacznie bardziej asertywnie w stosunku do naszych rywali gospodarczych, na przykład Chin i USA, i tym samym narzucać im pewne standardy lub poprawiać pozycję europejskich firm w tym wyścigu.

Polska natomiast powinna wykorzystać okazję – a negocjacje IAA mają miejsce w czerwcu – by wyobrazić sobie, jak powinien wyglądać polski przemysł za 10 lat, jak wykorzystać obecny potencjał i zareagować na globalne trendy. Musi też sobie odpowiedzieć na pytanie, jak wpisać się w europejski łańcuch wartości i zagwarantować stabilność i przewidywalny wzrost polskim przemysłom i przedsiębiorstwom.

Rozwój cleantech i dekarbonizacja przemysłu powinny być w centrum krajowej strategii, nie wyłącznie ze względu na klimat, ale przede wszystkim na gospodarkę i nasze bezpieczeństwo.

Należy zaostrzyć warunki dostępu do rynku UE?

- W tak agresywnym świecie, jak obecny, zwłaszcza z deficytami w obszarze czystych technologii, nie mamy dzisiaj innego wyjścia niż limitowanie dostępu do rynku UE w celu ochrony przemysłu.

Nie możemy doprowadzić do tego, że transformacja spowoduje masowe bezrobocie w Europie na skutek importu technologii. Musimy tę wartość wytworzyć tutaj i zapewnić jakościowe miejsca pracy w UE, bo inaczej zawali się społeczny model europejski, który cechuje wysoki poziom edukacji czy ochrony zdrowia.

Myślę, że to ryzyko jest jednym z głównych motorów refleksji na temat kryteriów local content, “Made in Europe” etc. Leżało też u podstaw myślenia o Industrial Accelerator Act czy projektu nowego unijnego budżetu, zwłaszcza Funduszu Konkurencyjności. Powinno też leżeć u podstaw obecnie programowanych funduszy europejskich dla Polski.

Unijne pieniądze nie dla Polski? Problemów nie brakuje

Fundusz Konkurencyjności to dobre rozwiązanie dla Polski?

- Środki z Funduszu Konkurencyjności otrzymają najlepsze europejski projekty inwestycyjne, co brzmi racjonalnie. Ale taka konstrukcja funduszu powoduje, że nie ma pewności, którzy inwestorzy i z których państw będą mogli z niego skorzystać.

Myślę, że akurat w Polsce będziemy mieć prawdopodobnie trudności ze skorzystaniem z tych pieniędzy, bo w związku z procedurą nadmiernego deficytu mamy ograniczone możliwości stosowania pomocy publicznej. Być może również kolor prądu (czyli jego emisyjność) w naszych sieciach będzie mniej korzystny w stosunku do projektów z innych państw.

Natomiast regulacje, które dążą do strategicznego rozwoju europejskiej gospodarki, przygotowania się na wyzwania przyszłości czy wzmocnienia naszych przewag – a takie założenia towarzyszą gospodarczym propozycjom KE ostatnich miesięcy – są dla nas dobre. Nie możemy tylko przespać negocjacji takich aktów jak IAA, bo to od zaangażowania polskich rządów zależy, jak polskie interesy odzwierciedlą wspólne unijne regulacje.

Przykładowo IAA promuje wykorzystanie zielonej stali, a polscy negocjatorzy i polscy członkowie Parlamentu Europejskiego powinni zadbać o to, żeby IAA promował europejską miedź. Z jednej strony wsparłoby to niewątpliwie polskie specjalizacje przemysłowe w produkcji kabli czy transformatorów, a z drugiej strony promowałoby ideę recyklingu i gospodarki obiegu zamkniętego.

Pojawiają się inne pomysły na finansowanie inwestycji przemysłowych z unijnej kasy? 

- W zeszłym roku Mario Draghi stwierdził, że potrzebowalibyśmy jakiegoś NextGenerationEU 2.0 z środkami przeznaczonymi na inwestycje w gospodarkę europejską, nowego długu na modernizację gospodarki europejskiej. Być może to jest jakaś droga.

Reasumując, jakie główne wnioski wynikające z sytuacji geopolitycznej, polityki unijnej i naszej wewnętrznej płyną pana zdaniem dla polskiej polityki gospodarczej czy przemysłowej?

- Powtórzę, że powinniśmy dążyć do tego, aby zapewnić przemysłowi niskoemisyjną energię w cenach porównywalnych do krajów sąsiednich. To dawałoby gwarancję, że produkty “Made in Poland” znajdą miejsce w Europie. Nie boję się, czy będziemy umieli nawigować w zmieniających się warunkach, jeśli te brzegowe zostaną spełnione.

Z kolei z punktu widzenia całej UE potrzebne wprowadzenie w życie zasady „Made in Europe” oznacza prawdopodobnie inną ścieżkę transformacji – trochę droższą i z celami klimatycznymi przesuniętym w czasie. Musimy jednak i jesteśmy w stanie zadbać jednocześnie o transformację i gospodarkę. Choć wymaga to pewnych kompromisów, to długofalowo jest przepisem na sukces.

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1Dekarbonizacja kontra konkurencyjność. Europa gra o przyszłość przemysłu08.1417-04-2026
2Przez to polski przemysł może stanąć. "Jak mamy konkurować z Niemcami?"05.7612-06-2026
3Prezes Węglokoksu: Europa musi przyjąć chiński model w przemyśle06.6622-04-2026
4Przemysł w Europie wyhamował. Wzrost bliski zera absolutnego09.114-08-2026
5Ten kraj może wesprzeć Polskę w transformacji energetycznej. "Pomożemy obniżyć koszty"07.0126-05-2026
6Zapotrzebowanie na "czerwone złoto" będzie tylko rosło. KGHM chce wykorzystać tę szansę010.927-05-2026
7"Przemysł w Europie nie umiera". Wiele sektorów ma jednak przewagę nad resztą świata0527-02-2026
8To klucz do niskich cen energii. "Realizujemy transformację 2.0"010.729-07-2026
9„Nie da się postawić domu bez fundamentów”. Cyfrowa transformacja przemysłu wymaga strategii0714-10-2025
10Młoda polska fabryka nie zwalnia tempa. Czeka ją dalsza automatyzacja0624-09-2025

Классификация: Экономика. Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 10. Тональность: 0. Информативность: 7.23. Источник: www.wnp.pl.