Wprowadzamy e-kolejkę, ale nie definiujemy, kiedy pacjent w określonym schorzeniu powinien otrzymać skierowanie na "cito" - zwraca uwagę ekspert ds. ochrony zdrowia dr Jerzy Gryglewicz. - Brakuje definicji przypadku "pilny", ale źródłem problemu jest luka finansowa - podkreśla z kolei Tomasz Kopiec, dyrektor stołecznej lecznicy. Centralne zapisy do szpitali mają obowiązywać już w 2027 roku.
W rozmowie z Rynkiem Zdrowia dyrektor Departamentu e-Zdrowia w Ministerstwie Zdrowia Łukasz Sosnowski przedstawił planowane zmiany dotyczące rejestracji pacjentów do szpitali. Projekt nie został jeszcze opublikowany. Wiadomo, że szpitale miałyby stopniowo włączać się do systemu e-kolejki, a proces wdrażania ma być realizowany w 2027 r.
Centralna e-kolejka ma zastąpić zapisy "na zeszyt", uniemożliwić przyśpieszanie zabiegu czy operacji przez wizytę prywatną w lekarskim gabinecie, a także działalność tzw. saloników VIP. System nie będzie uwzględniał stanu zdrowia pacjenta, ale tak jak obecnie, lekarz będzie mógł wystawić skierowanie w trybie zwykłym i "cito" (w nagłych wypadkach pacjent powinien skierować się na SOR).
Ekspert ds. ochrony zdrowia z Instytutu Zarządzania w Ochronie Zdrowia Uczelni Łazarskiego dr Jerzy Gryglewicz uważa, że wdrażanie e-kolejki powinno się rozpocząć od określenia dla każdej procedury, który przypadek jest pilny.
- Zaczynamy wprowadzanie e-kolejki i e-rejestracji w sposób niewłaściwy. Wprowadzamy narzędzia informatyczne, ale nie definiujemy, kiedy pacjent w określonym schorzeniu powinien otrzymać skierowanie na "cito". Od tego należałoby zacząć, a następnie tworzyć rozwiązania informatyczne - uważa Gryglewicz.
Według Gryglewicza, to właśnie jest najistotniejszy problem.
- Nie ma definicji, dlatego niektórzy pacjenci otrzymują skierowania w trybie pilnym, choć ich stan zdrowia tego nie wymaga. Z kolei pacjenci, którzy wymagają natychmiastowego leczenia, powinni mieć taką ścieżkę specjalną zagwarantowaną, ale nie zawsze mają - powiedział.
Zwrócił uwagę na to, że w systemie AP-KOLCE (aplikacja centralnej kolejki monitorowanej przez NFZ) jest obecnie kilkanaście procedur zabiegowych.
- W tym wypadku mamy konkretne skierowanie na wykonanie określonych procedur medycznych, ale nie ma określonych wytycznych, które przypadki powinny być traktowane jako pilne, a które jako stabilne, choć opracowanie takich wytycznych przez specjalistów medycznych nie powinno być trudne i czasochłonne - powiedział Gryglewicz.
Zastrzegł, że opracowanie wytycznych dla przypadków pilnych w procedurach szpitalnych będzie dużo łatwiejsze niż dla poradni specjalistycznych, bo lekarz podstawowej opieki zdrowotnej kieruje pacjenta do specjalisty najczęściej po to, żeby ten dopiero postawił diagnozę.
Jak ma działać e-kolejka? Opisaliśmy szczegóły proponowanych rozwiązań.
Gryglewicz uważa ponadto, że zarządzanie kolejkami w szpitalach będzie dużo łatwiejsze w szpitalach, także dlatego, bo są lepiej przygotowane do implementacji nowych rozwiązań informatycznych.
Brakuje definicji przypadku "pilny", ale źródłem problemu jest luka finansowa- Mają działy informatyczne, informatyków najczęściej na etatach w stałym dostępie. Małe poradnie specjalistyczne nie mają na tyle wydolnej infrastruktury, by odpowiednio szybko te rozwiązania implementować. Nie daje ona gwarancji, że system sprawnie zafunkcjonuje - ocenił ekspert.
Dyrektor Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. prof. W. Orłowskiego CMKP w Warszawie Tomasz Kopiec ocenił, że idea wprowadzenia centralnej e-kolejki jest co do zasady słuszna.
Jego obawy dotyczą jednak m.in. tego, czy pacjenci, kierując się długością kolejki, będą dokonywać wyborów najlepszych z punktu widzenia ich leczenia. W jego ocenie może to negatywnie wpłynąć na ciągłość opieki.
- Wyobraźmy sobie sytuację, w której pacjent otrzyma informację, że kolejka do zabiegu, który ma wykonać, jest najkrótsza na drugim końcu Polski. To może zaburzyć ciągłość świadczeń i opieki. Zwłaszcza w przypadku świadczeń specjalistycznych istotne jest, aby pacjent pozostawał pod opieką swoich lekarzy, w stałym ośrodku czy szpitalu - tłumaczy.
Tomasz Kopiec podkreślił, że ciągłość świadczeń ma kluczowe znaczenie, a obecne działania koncentrują się na tworzeniu skoordynowanych ścieżek opieki związanych z konkretnym miejscem.
- Natomiast e-kolejka tworzy swego rodzaju wolny rynek i ułatwi pacjentom wybór miejsca udzielania świadczeń w różnych częściach Polski – dodał.
Także i dyrektor zwrócił uwagę na brak jasnych wytycznych, m.in. dotyczących charakterystyki przypadków pilnych. Jego zdaniem u podstaw tego problemu leży jednak przede wszystkim luka w finansowaniu ochrony zdrowia.
Zdarzają się praktyki, w których pacjentowi zaleca się wykonanie dodatkowego wysiłku fizycznego – w skrajnych przypadkach na przykład przebiegnięcie trzech okrążeń wokół samochodu. Dzięki podwyższonemu tętnu może wówczas trafić na oddział przez izbę przyjęć w ramach procedury ratowania życia, która nie jest limitowana przez NFZ - przyznaje.
Tomasz Kopiec ocenia, że obecna sytuacja w ochronie zdrowia jest bardzo trudna. Jak zaznaczył, NFZ podpisał ze szpitalem umowę jedynie na październik. Jednocześnie placówka została poinformowana, że nie ma pewności co do tego, czy finansowanie będzie zapewnione również w listopadzie i grudniu.
– Jako szpital kliniczny zastanawiamy się, czy będziemy odwoływać zabiegi planowe i czy będziemy przyjmować wyłącznie pacjentów w sytuacji ratowania życia. Możemy z poziomu akademickiego dyskutować o definicjach, ale kluczowe jest finansowanie, a pod tym względem sytuacja w systemie ochrony zdrowia jest bardzo trudna – zaznaczył.
Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.
Dowiedz się więcej na temat: