– To nie reforma ochrony zdrowia, lecz próba uporządkowania największych patologii – tak zapowiedzi resortu ocenił senator Wojciech Konieczny. Były wiceminister zdrowia poparł zakaz umów ze spółkami lekarskimi i skrytykował płacenie lekarzom za wykonane procedury.
Senator Wojciech Konieczny na antenie Polskiego Radia 24 komentował planowane przez resort zdrowia reformy. Według niego podczas wczorajszej konferencji zabrakło konkretnych propozycji zmian systemowych. Zamiast nich pojawiły się propozycje porządkowania systemu w zakresach, w których pojawiły się największe patologie. Zdaniem Koniecznego ministra Grenda zaprezentowała dokładnie to, czego oczekiwał od niej premier Tusk.
– Nie nazwałbym reformą tego, co jest zaplanowane. To jest sporządkowanie systemu, porządkowanie pewnych patologii, próba zapobiegania im. Sądzę, że jakiś procent z tych rozwiązań uda się wprowadzić, jakiś nie – powiedział.
Krokiem w dobrą stronę nazwał plan zakazu podpisywania umów ze spółkami. – To jest taki prosty zakaz; uważam, że dosyć łatwy do wprowadzenia i nie wymagający jakichś wielkich zmian strukturalnych, a dający efekt. I to jest coś, co można od razu pochwalić – przekonywał.
W rozmowie padło wiele pytań o sprawę, która w ostatnim czasie wywołuje największe emocje, czyli ekstremalnie wysokie zarobki niektórych lekarzy. Podczas wczorajszej nie usłyszeliśmy propozycji dotyczących zakazu zatrudniania lekarzy na kontrakty, ani rozliczania takich umów w oparciu o procent od procedury.
Fakt, że lekarze otrzymują procent od przeprowadzenia świadczenia, Konieczny uznaje za patologiczne. Wyjaśnił, że początkowo idea procentu od procedury miała być rodzajem premii, która zachęcałaby do wykonywania niektórych zabiegów, a rozwiązanie wprowadzono w „atmosferze niedoborów”. Sam mechanizm premiowania w ten sposób został zaczerpnięty z myślenia rynkowego – czego konsekwencje widzimy dzisiaj.
– Dyrektorzy powinni dysponować jakimś systemem premiowania, ale to nie powinno być płacenie za to, ile tam czegoś wykonamy i od sztuki mamy płacone. Ja uważam, że to zrodziło patologię, ponieważ ci lekarze też się dostosowali do tych rynkowych [zasad – przyp. red.], oni też się zrobili rynkowi – mówił Konieczny.
Chociaż na konferencji nie padły żadne deklaracje dotyczące tego systemu premiowania, dzisiejsza wypowiedź ministry Sobierańskiej-Grendy w TVP INFO pozostawia otwarte pole do interpretacji planów resortu w tym zakresie.
Konieczny zwrócił też uwagę, że obecny system odpowiedzialności za nieprawidłowości uderza przede wszystkim w szpitale, a nie w osoby, które dopuszczają się nadużyć. Przypomniał, że kary nakładane przez NFZ oznaczają dla placówek mniej środków na bieżące funkcjonowanie i inwestycje, co ostatecznie odbija się na pacjentach.
– NFZ nakłada kary, ale na szpital – powiedział senator. Wyjaśnił, że to oznacza mniej pieniędzy dla placówki na zaspokojenie jej podstawowych potrzeb, chociaż – jak wskazywał – za nieprawidłowości odpowiadają konkretne osoby. Jednocześnie zaznaczył, że poparłby przepisy, które pozwalałyby karać bezpośrednio osoby odpowiedzialne.
Senator zwrócił jednocześnie uwagę, że konferencja pozostawiła w nim niedosyt. Przyznał, że o zdrowiu trudno jest mówić w sposób łatwy, a ministra Grenda zwracała się jednocześnie do kilku środowisk naraz. Jednak zabrakło mu przede wszystkim szczegółów dotyczących terminów wprowadzania zmian – poza analizami AOTMiT do końca sierpnia i pracami nad rozwiązaniami cyfrowymi.
Konieczny otwarcie sformułował zarzuty dotyczące samej konferencji. Według niego zbyt mało czasu przeznaczono na pytania obecnych na sali dziennikarzy, którzy specjalizują się w ochronie zdrowia.
– Myślę, że zadawaliby takie pytania, że ja bym się dzięki temu też czegoś dowiedział, co by mi pozwoliło łatwiej odpowiadać na pytania pana redaktora dzisiaj. Troszeczkę te ograniczenia były dziwne – ocenił senator Konieczny.
Materiał chroniony prawem autorskim - zasady przedruków określa regulamin.
Dowiedz się więcej na temat: