Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

Płacą u nas podatki, zatrudniają ludzi, ale to za mało, by nazywać się polską firmą

Дата публикации: 06-03-2026 22:00:32

Powinien zostać położony większy nacisk na to, by z inwestycji finansowanych przez Unię Europejską korzystały firmy lokalne. To motor wzrostu. Dla mnie firma polska to taka, której beneficjent rzeczywisty reprezentuje kapitał polski, a nie zagraniczny. Płacenie podatków, rejestracja w Polsce, tworzenie tu miejsc pracy - to niewystarczająca podstawa do nazywania takich firm polskimi - mówi Wiesław Nowak, prezes ZUE.

Основное содержимое страницы с новостью.

  • Presja płacowa w branży budowlanej utrzymuje się - z powodu niedoboru pracowników. Firmy będą uwzględniać rosnące koszty pracy w ofertach przetargowych lub obniżą marże. W dłuższej perspektywie zainwestują w automatyzację i będą sięgać po pracowników spoza UE - ocenia Wiesław Nowak.
  • Międzynarodowa ekspansja to warunek dalszego rozwoju. Firmom o rodzimym kapitale o to trudno, bo w największej liczbie to podmioty małe i średnie. Tymczasem wejście na rynki zagraniczne zwiększa inwestycje i produktywność - dodaje nasz rozmówca.
  • Chińskie firmy szybko zwiększają udział w europejskim rynku i wchodzą do coraz bardziej zaawansowanych technologicznie sektorów. Dla Europy oznacza to rosnącą presję cenową i konieczność wzmocnienia konkurencyjności poprzez inwestycje, tańszą energię i ograniczenie barier regulacyjnych - wskazuje szef ZUE.
  • Rozmowa jest częścią cyklu wywiadów, które posłużą za podstawę raportu "Jak wzmocnić potencjał polskich firm. Biznes wobec presji demograficznej i globalnej konkurencji". Przygotowują go ING Bank Śląski i WNP Economic Trends (wraz z dziennikarzami Grupy PTWP). Premiera - podczas XVIII Europejskiego Kongresu Gospodarczego (22-24 kwietnia 2026 r. w Katowicach).

Polska gospodarka, m.in. przez niekorzystne procesy demograficzne, ma problem z coraz mniejszą dostępnością pracowników, w tym specjalistów. Czy dotyka on również spółki, którą pan zarządza? Co, poza wynagrodzeniem, decyduje dziś o udanym naborze?

- Tak jak dla większości firm skutki demograficzne odczuwalne są również dla nas, ale nie dotyczy to wszystkich stanowisk. Niemniej wielotorowo staramy się je niwelować.

Wynagrodzenie, profity dodatkowe, możliwość szkoleń, pogłębiania wiedzy na dodatkowych studiach, szkoleniach zawodowych finansowanych lub współfinansowanych przez pracodawcę, dla kandydatów zawsze stanowiły główny czynnik determinujący ich decyzję o wyborze miejsca pracy. Dla wartościowych kandydatów ważna też jest rynkowa pozycja potencjalnego pracodawcy, co wiąże się z pewnością zatrudnienia, stabilności i transparentnych metod działania.  

Coraz częściej pracownicy zwracają też uwagę na geografię: odległość firmy od stałego miejsca zamieszkania, rodziny, ewentualnie na takie ułożenie pracy, aby czas pobytów na delegacji, z dala od rodziny był im w jakiś sposób rekompensowany dłuższymi przerwami na pobyt w domu. Dzisiaj młodzi pracownicy są mocniej ukierunkowani na siebie, na swoje osobiste potrzeby...

Staramy się pod każdym względem być atrakcyjnym pracodawcą, oferując konkurencyjne wynagrodzenia, szeroki pakiet benefitów, stabilność zatrudnienia oraz możliwość zdobycia doświadczenia na największych inwestycjach budowlanych.

Stawiamy na kształcenie i rozwój naszych pracowników, dofinansowując udział w różnych formach edukacji - m.in. w szkoleniach specjalistycznych czy studiach podyplomowych. Jesteśmy także otwarci na współpracę oraz kształcenie pracowników, którzy dopiero wchodzą na rynek pracy. Oferujemy dostęp do placówek kultury, uczestnictwo w kasie zapomogowo-pożyczkowej, prywatną służbę zdrowia, fundusz socjalny.

Aby pozyskać kandydatów, dla których będzie to pierwsze doświadczenie zawodowe, bierzemy liczny udział w targach i festiwalach pracy. Jesteśmy obecni w mediach społecznościowych, organizujemy praktyki zawodowe i możliwość zapoznania się z codzienną pracą firmy.

Presja płacowa zmienia gospodarkę. Firmy stawiają na technologie i automatyzację

Ludzi brakuje, płace rosną. Jakie reperkusje w pana przedsiębiorstwie, a także w gospodarce powoduje, i perspektywicznie może spowodować, sukcesywny wzrost kosztów pracy?

- Prowadzimy biznes oparty na specjalistycznej wiedzy i doświadczeniu pracowników. Bez tego nie można profesjonalnie budować.

Wyższa presja płacowa, która podobnie jak w poprzednich latach, nadal się utrzymuje, jest zjawiskiem normalnym w branży. Jest to też związane z małą podażą pracowników w niektórych specjalizacjach, zwłaszcza pracowników z wiedzą i doświadczeniem.

Firmy budowlane w kalkulacjach wyceny ofert np. w przetargach będą uwzględniać wyższe koszty pracy lub będą obniżać marże. W celu utrzymania rentowności długoterminowo będzie postępować automatyzacja niektórych czynności, inwestycje w sprzęt i IT, a także nabór pracowników z innych krajów spoza UE.

Generalnie, presja płacowa (w 2024 r. średnia płaca wzrosła o 13 proc. a w 2025 r. o 9 proc.) powoli wymusza przejście z gospodarki opartej na niskich kosztach pracy do opartej na wiedzy i zaawansowanych usługach.

Właśnie, jak pan ocenia absorpcję nowych technologii w polskich przedsiębiorstwach, w tym rozwiązań AI? W jakich działach gospodarki można ją wykorzystać, w jakich jest to trudniejsze?

- Jeśli chodzi o te sprawy, na tle innych krajów UE jesteśmy z reguły poniżej średniej, choć zależy to oczywiście od branży. Polskie firmy nadrabiają jednak zaległości. Wymusza to, jak wspomniałem, m.in. presja płacowa.

Inwestycje w nowe technologie są niezbędne do utrzymania konkurencyjności gospodarki. Polska musi podążać w kierunku innowacyjności i inwestycji. Podtrzymanie szybkiego wzrostu gospodarki z ostatnich 35 lat nie będzie bez tego możliwe.

Branże, gdzie można uzyskać dużą wartość dodaną poprzez zastosowanie automatyzacji, robotyzacji, to np. produkcja, ale też logistyka. Szeroko rozumiana cyfryzacja plus AI może mieć też zastosowanie w sektorze usług, np. w bankowości, produkcji oprogramowania, centrach usług wspólnych, handlu w sieci. Usługi chmurowe są powiązane z bezpieczeństwem działalności, więc tutaj można je stosować wszechstronnie w całej gospodarce.

W budownictwie - ze względu na projektowy charakter prac - automatyzacja i robotyzacja mogą być wykorzystywane w mniejszym zakresie: punktowo, do powtarzalnych prac. Duży potencjał ma w naszej branży automatyzacja maszyn i sprzętu, ograniczenie czynności pomocniczych, obsługi operatorskiej do niezbędnego minimum. AI może mieć również zastosowanie w usprawnieniu niektórych procesów związanych np. z przepływem danych.

Szeroko stosowane są dziś w budownictwie rozwiązania chmurowe, również w ZUE. Jesteśmy w trakcie planowania i realizacji kolejnej inwestycji, wdrożenia nowego kompleksowego systemu ERP w chmurze i specjalistycznego programu BIM do modelowania inwestycji budowlanych i ich monitorowania. To ma przełożenie na wydajność i komfort pracy. Kupując specjalizowane maszyny kolejowe, staramy się wybierać takie, które jak najwięcej czynności mają zautomatyzowanych, wymagają mniejszej liczby pracowników obsługujących.

Z pewnością wdrożenie nowych technologii jest łatwiejsze w dużych firmach z większymi budżetami. Małe mają trudniej, ich dostęp do finansowania jest słabszy. Potwierdzają to dane Eurostatu.

Nie ma się czym chwalić... W 2024 r., jeśli chodzi o wdrażanie sztucznej inteligencji, zajmowaliśmy w europejskim zestawieniu przedostatnie miejsce, między trzecią od końca Rumunią i ostatnią Bułgarią. Jednocześnie stopa inwestycji pozostaje niska. W III kwartale 2025 r. wyniosła ona 16,4 proc. wobec 15,8 proc. rok wcześniej... Skala inwestycji w Polsce jest o 27 proc. (o 175 mld zł) niższa niż średnia unijna i o 46 proc. (300 mld zł) niższa niż w krajach regionu.

Stacja Wadowice - jedna z realizacji ZUE. Fot. Materiały prasowe / ZUE

Stacja Wadowice - jedna z realizacji ZUE. Fot. Materiały prasowe / ZUE

Polskie firmy muszą wyjść za granicę. Bez ekspansji uderzą w szklany sufit

Skalowanie działalności i ekspansja międzynarodowa to naturalny krok w rozwoju biznesu. Jak radzą sobie z tym polskie firmy?

- Nasz kraj jest już jedną z 20 największych gospodarek świata, lecz do dalszego wzrostu nie wystarczy obecny rozwój organiczny. W Polsce mamy głównie małe i średnie firmy z rodzimym kapitałem, duże są nieliczne. Mało jest firm o zasięgu międzynarodowym, a największe firmy z kapitałem polskim to biznesy z udziałem Skarbu Państwa i związane z sektorami strategicznymi, np. przetwórstwo paliwowe.

Potrzebny jest rozwój w kierunku ekspansji polskich firm prywatnych w innych krajach. To przekłada się na wzrost inwestycji (również w cyfryzację) i produktywności. Takie firmy też szybciej rosną. Docelowo są bardziej atrakcyjnym pracodawcą, lepszym płatnikiem do budżetu państwa.

Strategicznie jest to kierunek niezbędny do dalszego wzrostu. To droga, którą przeszły kraje zachodnie. Nie jest to łatwa ścieżka rozwoju, ale mogą być z tego duże korzyści.

W Grupie ZUE od kilku lat działamy już międzynarodowo i stawiamy na ekspansję. Prowadzimy działalność w budownictwie infrastrukturalnym w Rumunii, a także od niedawna w Niemczech. Na tych rynkach spotykamy praktycznie wszystkich potentatów rynku europejskiego, z którymi rywalizujemy w Polsce. Niestety, nie ma w tym gronie firm z polskim kapitałem.

Widzimy sens ekonomiczny i technologiczny takich działań. Analizujemy również inne rynki europejskie. Bez rozwoju na rynkach międzynarodowych polskie firmy nie będą się dalej rozwijać. Pozostając tylko na krajowym rynku, trafią w pewnym momencie na szklany sufit.

Czy i jak państwo pomaga firmom w ekspansji zagranicznej? Pokusi się pan o ocenę?

- Wiem, że są tu prowadzone liczne działania, np. przez BGK czy PAIH. Temat jest rozwojowy. Trudno mi jednak ocenić ich skuteczność tego rodzaju wsparcia, ponieważ nie korzystaliśmy z niego w dużym zakresie.

Optymalnie byłoby, gdyby polskie firmy mogły liczyć na poziom wsparcia, jakiego inne państwa udzielają swoim rodzimym firmom, np. we Francji, Niemczech czy w USA. To są działania priorytetowe. Potrzebna jest efektywna dyplomacja gospodarcza, ale też dostępne tanie środki finansowe na rozwój i ekspansję na rynki zagraniczne.

Europa pod presją Chin. Rosnąca konkurencja wymaga nowej strategii

W jakim stopniu polskie firmy odczuwają rosnącą konkurencję z Chin? Czy to, że Kraj Środka przesuwa się coraz wyżej w łańcuchu dostaw, jest groźne dla gospodarki Polski i Unii Europejskiej?

Chiny sukcesywnie od wielu lat zyskują coraz większy udział na rynku europejskim w różnych branżach. Działają i planują długoterminowo. Przykładowo: kilka lat temu widoczna była ekspansja w telefonii komórkowej, teraz podobny trend widzimy w motoryzacji. To już są produkty firmowane „made in China” - i to z dumą, jako synonim jakości, a nie bylejakości. Możliwości produkcji w Chinach są ogromne i na coraz wyższym poziomie technologicznym. Oferowane przez Chińczyków produkty są pod tym w większości bardziej zaawansowane niż produkty europejskie.

Europejskim producentom trudno jest wytrzymać konkurencję cenową, raczej ten trend będzie się pogłębiał. Ochrona rynku jest wskazana, ale to nie jest rozwiązanie rozwojowe. Potrzebne są duże środki na inwestycje - produkcja taniej energii, infrastruktura transportowa, rozwój IT, branże przyszłości. Konieczne jest też obniżenie kosztów czynników wytwórczych - tych, na które ma się wpływ. Tak jest np. w przypadku energii.

Czy należy się obawiać, że jeśli Chinom - dzięki polityce niskich cen - uda się zredukować konkurencję europejską, to po pewnym czasie - na bazie siły monopolisty - można się spodziewać dyktatu cenowego ze strony Kraju Środka?

- Potencjalnie to możliwe. Dlatego tym bardziej nie powinniśmy dopuścić do redukcji europejskiego przemysłu. To najlepsze rozwiązanie dla Europejczyków. Trzeba obudzić nasz potencjał, który nadal jest spory - mimo strukturalnych problemów, takich jak droga energia, nadmiar regulacji, demografia. Często sami naciskamy hamulec. Potrzebne są jednak odważne kroki w kierunku zwiększenia konkurencyjności i dobra strategia rozwojowa. Dbajmy o ekologię w sposób rozsądny, nie zabijajmy europejskiej gospodarki.

Czy, pana zdaniem, unijne regulacje wspierają równą konkurencję w handlu międzynarodowym? Czy cła wyrównawcze CBAM mogą skutecznie skorygować niekorzystne relacje cenowe między produktami unijnymi i głównie azjatycką konkurencją, gdzie podatki emisyjne są niższe, widać ukryte i jawne dotacje państw do produkcji, odmienne podejście do praw pracowniczych, niekiedy też problematyczną jakość towarów?

- Generalnie, wspierają konkurencyjność, lecz CBAM jest raczej mechanizmem wyrównawczym, a nie stricte wspierającym. To rozwiązanie jest potrzebne - wesprze konkurencyjność, nie usunie jednakże fundamentalnych problemów rozwojowych. Prędzej czy później znajdzie się sposób, aby ominąć tę zaporę. Ma ona charakter raczej opóźniający.

Kierunek odbudowy konkurencyjności UE wskazuje raport Draghiego. Trzeba jednak przejść szybko od planów do działania. Kluczowe są ułatwienia dla biznesu, dostępne finansowanie - także dla MŚP - oraz redukcja barier regulacyjnych. Problemy narastają od 4-5 lat (pandemia, wojna), a w tym czasie przewagę zyskały rynki azjatyckie.

Unijne fundusze wsparciem firmy. Kluczowe jest, do kogo płyną pieniądze

Czy unijne finansowanie zachęca do zwiększania skali działalności polskich firm, czy też przeciwnie: preferencje dla MŚP utrwalają obecną strukturę gospodarki i nadreprezentację małych i średnich firm?

Środki unijne mogą i powinny być motorem wzrostu dla firm. Mogą przełożyć się na rozwój MŚP w stronę większych podmiotów. Widać to na przykładzie branży, w której działamy.

Ogromne środki UE na infrastrukturę transportową przełożyły się również na wzrost firm budowlanych lub producentów materiałów budowlanych. Często był to wzrost z małych podmiotów lokalnych do firm o zasięgu ogólnokrajowym czy nawet międzynarodowym.  

Trzeba jednak położyć większy nacisk na to, by z inwestycji finansowanych z UE korzystały firmy lokalne. To motor wzrostu, znany z takich krajów jak Hiszpania, Włochy. Powinna być większa ochrona rynku UE.

Wiem, że Ministerstwo Aktywów Państwowych opracowuje definicję polskiej firmy. Nie znam ostatecznej treści, ale dla mnie firma polska to taka, której beneficjent rzeczywisty reprezentuje kapitał polski, a nie zagraniczny.

Płacenie podatków, rejestracja w polskich rejestrach gospodarczych, tworzenie tu miejsc pracy - to nie jest, moim, zdaniem wystarczająca podstawa do nazywania takich firm polskimi. Mamy wiele przykładów, że działają one w Polsce tak długo, jak im się to opłaca. W przypadku wzrostu kosztów działalności, kłopotów spółek-matek, przenoszą działalność do innego państwa lub ją likwidują.

Firmy z kapitałem zagranicznym są nam potrzebne i powinny działać na naszym rynku, ale nazywanie ich polskimi jest według mnie na wyrost. Niech działają w naszym kraju na takich samych zasadach, jak firmy polskie na ich macierzystych rynkach. Firmy z kapitałem unijnym powinny pełnoprawnie działać na obszarze unijnym, lecz przedsiębiorstwa spoza UE nie powinny swobodnie korzystać z inwestycji finansowanych ze środków wspólnotowych.

Czy dostęp do finansowania zewnętrznego jest barierą dla wzrostu naszych przedsiębiorstw?

- To problem mniejszych firm o niższej zdolności kredytowej. Trudno rozwinąć biznes tylko z wykorzystaniem środków własnych. Brak źródeł finansowania na odpowiednim poziomie może się przełożyć na ograniczenie inwestycji czy wolniejsze wchodzenie na zagraniczne rynki i pozostanie firmą lokalną.

O czym świadczy stosunkowo niskie zadłużenie zewnętrzne polskich firm?

- Ono nie zawsze jest niskie. Są sektory - jak handel detaliczny, produkcja, budownictwo (mniejsze firmy) - w których zadłużenie przedsiębiorstw jest znaczne. I nie wynika ono z realizacji planów rozwojowych, lecz presji bieżących problemów.

Firmy rzadko sięgają po dług na rozwój - z kilku powodów. Dominuje model właścicielski i finansowanie z wypracowanych zysków. Przedsiębiorcy obawiają się utraty kontroli nad biznesem.

W Polsce słabsza jest też tradycja silnego lewarowania i podejmowania wysokiego ryzyka inwestycyjnego, co wynika m.in. z doświadczeń transformacji. W ostatnich latach barierą stały się dodatkowo wysokie koszty kredytu związane z inflacją i podwyższonymi stopami procentowymi (choć sytuacja stopniowo się stabilizuje).

Alternatywą są środki unijne: dotacje, granty i preferencyjne pożyczki, często tańsze i z dłuższym okresem spłaty, co ogranicza popyt na kredyt. Problemem pozostaje także słabo rozwinięty rynek kapitałowy - niewiele firm korzysta z giełdy, emisji obligacji czy funduszy private equity, głównie z obawy przed rozwodnieniem udziałów.

ZUE to polska grupa budowlana specjalizująca się w infrastrukturze transportowej, szczególnie w budowie i modernizacji linii tramwajowych oraz kolejowych. Realizuje także projekty energetyczne i utrzymaniowe, działając zarówno na rynku krajowym, jak i zagranicznym.

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1Polskie firmy pozytywnie zaskoczyły. "Nie ma lamentu"7715-05-2026
2Firmy już wiedzą: bez nich się nie da. Nowa rzeczywistość w Polsce0730-04-2026
3"Przemysł w Europie nie umiera". Wiele sektorów ma jednak przewagę nad resztą świata0527-02-2026
4Polska zależna od pracowników z zagranicy. Nawet wyższy wiek emerytalny tego nie zmieni0702-06-2026
5Ten podatek rujnuje nasze portfele i firmy. A będzie jeszcze gorzej-8601-05-2026
6Bez migrantów polska gospodarka zwolni. Dane nie zostawiają złudzeń0705-05-2026
7Cicha podwyżka podatków wciąga coraz więcej Polaków-5729-04-2026
8Tu PGG jest mocna. Trudno byłoby ją zastąpić, czyli local content w praktyce5716-04-2026
9Prezes PGG zapowiada dużą zmianę w spółce. "To największe wyzwanie w historii"0513-03-2026
10Немкин: размещение зарубежными сервисами оборудования в Польше является обходом санкций0028-06-2025

Классификация: МСП. Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 10. Тональность: -3. Информативность: 6. Источник: www.wnp.pl.