Вход на сайт

Просмотр новости

Найдите то, что Вас интересует

Plony zbóż wyraźnie niższe. Pszenica najbardziej ucierpiała przez suszę i czerwcowe upały

Дата публикации: 11-08-2026 16:01:00

Żniwa w Polsce są bardzo zaawansowane, ale nadal przekropne. Na południu praktycznie dobiegły końca, na północy są dopiero na półmetku. Wspólnym punktem są niższe plony, a tym samym prognozowane niższe zbiory, ale porównywanie ich rok do roku nie jest wskazane, gdyż te z 2025 r. były rekordowe. Jak oceniane są żniwa 2026? O tym rozmawiamy z dr Romanem Warzechą, wiceprezesem Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych.

Основное содержимое страницы с новостью.

Żniwa w Polsce są bardzo zaawansowane, ale nadal przekropne. Na południu praktycznie dobiegły końca, na północy są dopiero na półmetku. Wspólnym punktem są niższe plony, a tym samym prognozowane niższe zbiory, ale porównywanie ich rok do roku nie jest wskazane, gdyż te z 2025 r. były rekordowe. Jak oceniane są żniwa 2026? O tym rozmawiamy z dr Romanem Warzechą, wiceprezesem Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych.

  • Gwałtowny, czerwcowy wzrost temperatury doprowadził do szybkiego zakończenia wegetacji.
  • Dr Warzecha: Nie było już możliwości budowania dalszego plonu. Ten okres był bardzo skrócony i dlatego ziarno często jest niewypełnione i sporo jest pośladów.
  • Dr Warzecha ocenia, że od wiosny średni niedobór opadów w kraju sięgał około 120 l/m², natomiast w niektórych województwach, m.in. lubelskim i podkarpackim oraz części Mazowsza, deficyt względem potrzeb roślin był szacowany na około 200 l/m².

W tym roku największym problemem okazał się przebieg pogody w końcowej fazie wegetacji. Upały z końca czerwca i początku lipca gwałtownie zakończyły proces budowania plonu. W efekcie ziarno jest często drobniejsze i gorzej wypełnione, a gęstość, czyli masa hektolitra, jest niższa. Jednocześnie zawartość białka w pszenicy nie musi być niska. Jak ocenia dr Roman Warzecha, wiceprezes Polskiego Związku Producentów Roślin Zbożowych, w tym sezonie szczególnie mocno ucierpiała pszenica ozima.

- W roku 2025 plony zbóż były rekordowe w skali ostatniego dziesięciolecia, a może i dwudziestolecia. Teraz te plony są niższe, dlatego że przez upały przy końcu czerwca i na początku lipca nastąpiło przedwczesne dojrzewanie. Trudno tu mówić o normalnym dojrzewaniu. Prawie że błyskawicznie zboża utraciły zdolność asymilacji, czyli zakończyły wegetację i właściwie szybko dochodziły do dojrzałości. Niestety plony trzeba szacować na jakimś takim średnim poziomie, bo porównujemy się z ubiegłym rokiem, który był rekordowy – mówi portalowi farmer.pl dr Roman Warzecha.

Pszenica w 2026 r. daje mniejsze plony

Różnice w plonach są bardzo duże pomiędzy gospodarstwami i regionami. Jak wskazuje ekspert, nie można mówić o jednym poziomie plonowania dla całego kraju. Wstępne szacunki wskazują jednak, że szczególnie silnie obniżyły się plony pszenicy ozimej. W rozmowie z nami dr Warzecha odnosi się do niedawnego szacunku Głównego Urzędu Statystycznego wskazującego na około 12-procentowy spadek w stosunku do poprzedniego sezonu. Oznacza to, że gospodarstwo, które w poprzednim sezonie zbierało średnio 7 t pszenicy z hektara, w tym roku przy takim spadku mogłoby uzyskać około 6,2–6,3 t/ha. Nie oznacza to jednak, że taki wynik wystąpi w każdym gospodarstwie. Lokalnie różnice są znacznie większe.

Właśnie dlatego średnie statystyczne mogą nie oddawać w pełni sytuacji na poszczególnych polach. W jednych gospodarstwach rolnicy uzyskują nadal wysokie plony, podczas gdy na plantacjach dotkniętych suszą i wysokimi temperaturami spadki są znacznie głębsze.

Dlaczego ziarno jest drobniejsze?

Istotne znaczenie miała końcówka wegetacji. Zboża powinny w tym okresie nadal asymilować i przekazywać produkty fotosyntezy do ziarniaków. Tymczasem gwałtowny wzrost temperatury doprowadził do szybkiego zakończenia wegetacji. Przypominamy koniec czerwca i blisko 40 stopni, a w łanie nawet 60. To szczególnie ważne w przypadku pszenicy, ponieważ właśnie w końcowej fazie nalewania ziarna powstaje duża część jego końcowej masy. Jeżeli roślina zbyt wcześnie traci aktywność fizjologiczną, ziarniaki pozostają niedostatecznie wypełnione. Roman Warzecha bardzo wyraźnie wskazuje na ten mechanizm.

Nie było już możliwości budowania dalszego plonu. Ten okres był bardzo skrócony i dlatego ziarno często jest niewypełnione i sporo jest pośladów. Dotyczy to nie tylko pszenicy. Również zboża jare szybciej zakończyły wegetację – podkreśla.

W praktyce oznacza to, że na części plantacji rolnicy mogą obserwować większy udział drobnego ziarna. Jednym z parametrów, który według dr. Warzechy wyraźnie ucierpiał w tym sezonie, jest masa hektolitra, czyli gęstość. Jest ona niższa właściwie we wszystkich analizowanych gatunkach zbóż. Jak tłumaczył, niższa masa hektolitra jest bezpośrednio związana z gorszym wypełnieniem ziarna. Ziarno drobniejsze, mniej dorodne i mniej zwarte zajmuje więcej objętości w stosunku do swojej masy.

Co ciekawe, mniejsze ziarno nie musi oznaczać niskiej zawartości białka. Wręcz przeciwnie, w tegorocznych zbiorach zawartość białka w pszenicy, według oceny dr. Warzechy, utrzymuje się na dobrym lub odpowiednim poziomie.

- Jeżeli chodzi o zawartość białka, to jest ona dobra czy na poziomie odpowiednim. Wynika to z tego, że, obrazowo mówiąc, jeżeli ziarno jest drobniejsze, to większą część jego powierzchni stanowi warstwa aleuronowa, w której znajduje się białko. Natomiast masa hektolitra jest właściwie we wszystkich zbożach niższa. Jeżeli chodzi o zawartość glutenu czy inne parametry jakościowe, przynajmniej dotychczas nie było większych problemów – wyjaśnia ekspert.

Mechanizm jest interesujący z punktu widzenia oceny jakości tegorocznej pszenicy. Wraz ze zmniejszeniem wielkości ziarna zmienia się udział poszczególnych jego części. Warstwa aleuronowa, bogata m.in. w białko, stanowi relatywnie większą część mniejszego ziarniaka. Dlatego koncentracja białka nie musi spadać proporcjonalnie do masy ziarna.

Jęczmień ozimy poradził sobie lepiej

Na tle pszenicy korzystniej prezentuje się jęczmień ozimy. Wstępne szacunki wskazują nawet na niewielki wzrost jego plonowania. Wynika to przede wszystkim z wcześniejszego terminu dojrzewania. Jęczmień ozimy w większym stopniu zdążył zakończyć procesy związane z budowaniem plonu przed nadejściem najbardziej dotkliwych upałów. Dlatego ekstremalne temperatury z końca czerwca nie wpłynęły na niego tak silnie jak na później dojrzewającą pszenicę.

Podobny mechanizm pokazuje, jak bardzo w tym roku o wysokości plonu decydował termin wystąpienia stresu termicznego. Nie wystarczy więc powiedzieć, że wszystkie zboża ucierpiały od upałów. Gatunki i odmiany znajdowały się w różnych fazach rozwojowych, a konsekwencje były odmienne.
W przypadku żyta wstępne szacunki wskazują na około 10-procentowy spadek plonów w stosunku do poprzedniego sezonu. Jest to kolejny przykład tego, że tegoroczna produkcja zbóż będzie niższa od bardzo wysokiej bazy z 2025 r.

Susza dołożyła do strat

Upały były kulminacją problemów, które pojawiały się już wcześniej. W wielu regionach rośliny weszły w końcowe fazy rozwoju przy bardzo dużym deficycie wody. Dr Warzecha ocenia, że od wiosny średni niedobór opadów w kraju sięgał około 120 l/m², natomiast w niektórych województwach, m.in. lubelskim i podkarpackim oraz części Mazowsza, deficyt względem potrzeb roślin był szacowany na około 200 l/m².

- Braki w opadach w skali kraju to około 120 litrów wody na metr kwadratowy. Natomiast w województwie lubelskim czy podkarpackim, a częściowo także mazowieckim, są to braki około 200 litrów wody do pokrycia średnich potrzeb. To są olbrzymie braki plus upały. I to wszystko zrobiło swoje – mówi dr Warzecha.

Właśnie połączenie obu czynników, deficytu wody i ekstremalnych temperatur, należy uznać za najważniejszą przyczynę niższego potencjału plonowania. Sama wysoka temperatura nie musiałaby oznaczać tak dużych strat, gdyby rośliny miały odpowiedni dostęp do wody.

Zmienia się struktura zasiewów

Dr Warzecha zwraca również uwagę na zmieniającą się strukturę powierzchni upraw zbóż. Areał pszenicy wynosi obecnie nieco ponad 2,3 mln ha, pszenżyta około 1,1 mln ha, natomiast jęczmienia ozimego około 420 tys. ha. Jednocześnie wyraźnie kurczy się powierzchnia żyta. Spadek powierzchni żyta jest natomiast konsekwencją zmian w strukturze produkcji. Gatunek ten przez dziesięciolecia był jednym z podstawowych zbóż w Polsce, jednak został w dużej mierze wyparty przez pszenżyto.

Jednym z najbardziej widocznych trendów jest kurczący się areał zbóż jarych. W 2025 r. ich powierzchnia wynosiła nieco ponad 1 mln ha, podczas gdy w dłuższej perspektywie spadek jest jeszcze bardziej znaczący. W ocenie dr. Warzechy jest to między innymi konsekwencja narastającego problemu niedoboru wody wiosną. Rolnicy coraz częściej wybierają zboża ozime, ponieważ chcą wykorzystać zapas wody zgromadzony po zimie.

- Mamy suszę rolniczą, można powiedzieć permanentną. Sucha wiosna powoduje, że rolnicy bardziej szukają ozimin, sieją oziminy, myśląc o tym, że jednak woda pozimowa w jakiś sposób pomoże im wystartować z uprawą. Plony zbóż jarych przestały być atrakcyjne, poza owsem, którego powierzchnia wzrasta – zauważa ekspert.

Ponad 2 mln ha kukurydzy

Coraz większe znaczenie w polskiej produkcji ma kukurydza. Według informacji przekazanych przez dr. Warzechę w 2026 r. areał kukurydzy przekroczył 2 mln ha. Jednocześnie sytuacja na plantacjach jest bardzo nierówna. W części regionów susza jest na tyle silna, że kukurydza przeznaczana jest już na kiszonkę, ponieważ rośliny przedwcześnie zaschły. Tak dzieje się na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie. W innych miejscach, gdzie wystąpiły opady, plantacje wyglądają znacznie lepiej.

- Kukurydza to jest prawdziwy ból. W bieżącym roku przekroczyliśmy w sumie nie tylko dwa miliony hektarów. Problem polega na ogromnym zróżnicowaniu plantacji. Są regiony, gdzie kukurydza jest sucha na wiór i jest koszona na kiszonkę, ale są też miejsca, gdzie plantacje wyglądają dobrze. Tam, gdzie pada, sytuacja dla kukurydzy jest zdecydowanie lepsza – mówi dr Roman Warzecha.

I dodaje o żniwach 2026.

- Problemem jest to, że te żniwa są bardzo rozciągnięte w czasie. Mamy spiętrzenie zbiorów rzepaku równolegle z pszenicą, czego nigdy wcześniej nie było – zwykle najpierw zbierano rzepak, a pszenica czekała. Część zboża jest bezpośrednio z pola sprzedawana, poprawiła się trochę struktura i pojemność magazynów, ale już potrzebne są pieniądze na zasiewy rzepaku i zbóż. Ruch na rynku zboża nie jest jednak olbrzymi. Ceny w wielu przypadkach nie gwarantują zwrotu kosztów produkcji. To jest trudny rok pod względem pogodowym, ale również ekonomicznym dla gospodarstw – podsumowuje dr Roman Warzecha.

Схожие новости

#Наименование новостиТональностьИнформативностьДата публикации
1Takie będą żniwa 2026. "Schodzimy z poziomu rekordowego do poziomu przeciętnego"-3606-07-2026
2Żniwa 2026. Rzepak w tym roku rozczarował. Może chociaż zboża będą lepsze?09.8726-07-2026
3Żniwa jęczmienia na południu Polski. Takie są plony i ceny skupu0506-07-2026
4Wyjątkowo słabe plony i problemy z jakością rzepaku. „Tak złych plantacji nie mieliśmy od bardzo dawna”06.7111-08-2026
5Ceny zbóż 11 sierpnia. Pszenica słabnie, inne zboża lekko w górę010.4111-08-2026
6Pogoda wstrzymuje małe żniwa. Sprawdzamy, czy jęczmień może porastać0506-07-2026
7Frytki czy "Tydzień Polskiego Ziemniaka" - co pomoże na 7 mln ton nadwyżki?013.7617-04-2026
8Ceny czarnych porzeczek 2026. Ile kosztuje kilogram?012.9119-07-2026
9Kilkaset gmin zagrożone tym zjawiskiem. Ryzyko dalej rośnie-2625-06-2026
10Na Dolnym Śląsku i Opolszczyźnie kukurydza już uschła. Ruszają zbiory na kiszonkę07.7911-08-2026

Классификация: . Схожих патентов: 0. Схожих новостей: 10. Тональность: 0. Информативность: 9.32. Источник: www.farmer.pl.