Miny i sterowane ładunki wybuchowe za prawie 2 mld zł zamówiła w piątek Agencja Uzbrojenia w bydgoskich zakładach Belma. To kolejne zamówienia finansowane z SAFE – unijnej niskooprocentowanej pożyczki na wydatki obronne. Jeszcze większe kontrakty mają być podpisane w sobotę.
Prawie 2 miliardy złotych to wartość sześciu umów podpisanych w piątek przez Agencję Uzbrojenia w Bydgoskich Zakładach Elektromechanicznych "Belma" należących do państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej.
Za pieniądze z unijnej niskooprocentowanej pożyczki SAFE resort obrony kupił m.in. systemy sterowanych ładunków wybuchowych Jarzębina-S, miny przeciwpancerne TM-62 wykonane z kompozytu, sterowane przeciwpancerne i przeciwtransportowe ładunki wybuchowe Tulipan oraz kasety minowe z minami narzutowymi MN-123. Termin realizacji wszystkich kontraktów mija w 2029 roku.
Największa jest podpisana z Belmą umowa na kastety ISM z minami narzutowymi MN-123. Jego wartość to 1 mld 367 mln zł netto. Miny te są wyposażone w ładunek kumulacyjny dwustronnego działania i zapalnik niekontaktowy. Każda kaseta zawiera pięć min. Kasety są używane przez pojazdy wyposażone w systemy minowania narzutowego takie jak Baobab-K, Kroton i transportery minowania narzutowego na podwoziu gąsienicowym.
Druga umowa zobowiązuje Belmę do dostarczenia kilku tysięcy min przeciwpancernych TM-62 z zapalnikiem ZN-97.2 za 51,5 mln zł. TM-62 to stara sowiecka mina przeciwpancerna, jednak kontrakt przewiduje dostawy wersji z korpusem wykonanym z kompozytu, co utrudnia wykrycie.
Na 11,1 mln złotych wyceniono z kolei kontrakt na kilkaset sterowanych przeciwpancernych i przeciwtransportowych ładunków wybuchowych Tulipan, który również zrealizuje Belma.
Kontrakty dotyczące systemu Jarzębina-SW konsorcjum z Wojskowym Instytutem Techniki Inżynieryjnej (WITI) Belma ma dostarczyć także sterowane ładunki wybuchowe wąskiego i szerokiego rażenia do systemu Jarzębina-S. Tu wartość umowy to ponad 356 mln zł.
Piąta umowa dotyczy dostawy samych systemów Jarzębina-S. Za 193 mln zł dostarczy je konsorcjum, którego liderem jest spółka Mindmade z prywatnej Grupy WB, a członkami Belma i WITI.
Wreszcie, ostatnia podpisana umowa – realizowana przez to samo konsorcjum – przewiduje dostawę środków bojowych do systemów sterowanych ładunków wybuchowych. Tu wartość kontraktu to 160 mln zł.
Gdy pod koniec lutego rząd przedstawił po raz pierwszy szczegółowe dane na temat polskich projektów przewidzianych do finansowania z SAFE, zakupy takie jak środki minersko-zaporowe, systemy sterowanych ładunków wybuchowych czy kierowanych min przeciwpancernych, a także pojazdy minowania narzutowego i ustawiacze min, były zaliczone do wydatków w ramach Tarczy Wschód. To zbiór przedsięwzięć mających na celu lepsze zabezpieczenie naszej wschodniej i północnej granicy.
MON potwierdziło to w piątek, informując w komunikacie, że "system Jarzębina-S będzie wykorzystywany m.in. do wzmocnienia ochrony granicy RP w ramach programu Tarcza Wschód".
Kosiniak-Kamysz: Nie ma żadnej umowy z NiemcamiDokładnie miesiąc temu resort obrony podpisał z Belmą wartą 3,4 mld zł umowę na "kilkadziesiąt tysięcy" kaset minowych dla pojazdów minowania narzutowego takich jak Baobab. Już wtedy Belma podkreślała, że to "zamówienie na niespotykaną dotąd skalę".
Obie umowy - ocenił w piątek wicepremier i minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz (PSL) - dają "gigantyczny impuls rozwojowy dla bydgoskiej Belmy".
Szef MON podkreślał, że największym atutem programu SAFE jest konieczność szybkiego działania. Unijne przepisy mówią bowiem, że środki trzeba rozliczyć do końca 2030 roku.
Nie mamy czasu do stracenia. Każda sekunda, minuta, godzina, każdy dzień, tydzień, miesiąc jest na wagę złota. Bo złotem jest nasze bezpieczeństwo. Bo złotem jest bezpieczeństwo naszych rodzin, dzieci, wnuków, przyszłości Polski. Bo złotem jest bezpieczeństwo Rzeczpospolitej. To nie są górnolotne słowa, to są tak naprawdę emocje, które kryją się w każdym polskim domu dzisiaj. Polska SAFE to znaczy bezpieczna Polska - powiedział minister obrony.
Nawiązał też do zarzutów opozycji i otoczenia prezydenta Karola Nawrockiego, który w marcu zawetował ustawę o gospodarowaniu środkami z SAFE w Polsce. Niejednokrotnie wyrażali oni przekonanie, że resort obrony wyda pieniądze z tej unijnej pożyczki w niemieckim przemyśle.
Nie ma żadnej umowy z Niemcami. Nie ma. Ci wszyscy, którzy wam tak opowiadali, mówię też do naszych rodaków, po prostu kłamali. Zaczęli być przeciwko programowi SAFE wtedy, kiedy interes polityczny zaczął im wskazywać na to, żeby odwrócić się od modernizacji polskiej armii. Program SAFE to jest turboprzyspieszenie dla transformacji i modernizacji polskiej armii. Program SAFE to jest największa, w najkrótszym czasie procedura zakupowa sprzętu w polskich w firmach zbrojeniowych, prywatnych i państwowych - podkreślił Kosiniak-Kamysz.
Natomiast pierwszy wiceprezes państwowej Polskiej Grupy Zbrojeniowej Arkadiusz Bąk mówił, że przemysł jeszcze niedawno nie marzył o takich pieniądzach, jakie przyniosło mu finansowanie z SAFE. Polska może liczyć na linię kredytową w wysokości 43,7 mld euro, co obecnie odpowiada około 185 miliardom złotych.
- Jeszcze kilka lat temu polski przemysł zbrojeniowy marzył o zamówieniu. Dzisiaj marzymy o zdolnościach produkcyjnych rozbudowywanych w taki sposób, żeby podołać zamówieniom, które do nas trafiają. Jeszcze kilka lat temu na konkurencję patrzyliśmy z zazdrością, co nam spadnie z tego, co wykonują duże koncerny gdzieś na świecie. Dzisiaj wbijamy w ich łańcuchy dostaw. Dzisiaj duże koncerny światowe przychodzą do polskiej zbrojeniówki, do Belmy, do innych zakładów i mówią, czy możemy z wami produkować - mówił Bąk.
Umowy finansowane z SAFEOd czwartku resort obrony hurtowo podpisuje umowy ze spółkami polskiego przemysłu obronnego. Dzieje się to dlatego, że w sobotę mija termin zawierania kontraktów finansowanych z unijnego mechanizmu SAFE, w których zamawiającym jest tylko jedno państwo.
Również na sobotę przewidziane jest podpisywanie kolejnych umów.
Polska Grupa Zbrojeniowa zapowiedziała, że w sobotę w należącej do niej Hucie Stalowa Wola zostanie podpisanych sześć kolejnych umów. Będą one dotyczyć dostawy 146 bojowych wozów piechoty Borsuk, czterech dywizjonowych modułów ogniowych Regina, w skład których wejdzie m.in. 96 haubic samobieżnych Krab, ponad 1000 pojazdów towarzyszących dla wyrzutni rakietowych Homar-K, ośmiu modułów ogniowych moździerzy samobieżnych Rak, a także pojazdów towarzyszących dla sześciu dywizyjnych modułów ogniowych wyposażonych w haubice K9 (w tym ostatnim przypadku - jak podał resort obrony - mowa o refinansowaniu z SAFE umowy już zawartej).
W tym samym miejscu zostanie podpisana również umowa na dostawę kilkudziesięciu wozów dowodzenia na podwoziu samochodów opancerzonych Waran, które dostarczy konsorcjum HSW i Teldatu.
Ponadto, MON zapowiedziało podpisanie aneksów do umów na kołowe transportery opancerzone Rosomak w wersji z wydłużonym kadłubem (Rosomak-L) i z bezzałogową wieżą ZSSW-30 z pociskami przeciwpancernymi Spike.
Samobieżna haubica Krab kalibru 155 mm produkowana w Hucie Stalowa Wola. Fot. Materiały prasowe / ZOOM MON / st. sierż. Tomasz Borsuk / 19 BZRównież w sobotę, ale w Nowej Dębie na Podkarpaciu zostanie podpisana umowa na dostawę amunicji artyleryjskiej kalibru 155 milimetrów, podstawowego w NATO. Realizować ją ma konsorcjum PGZ-Amunicja. W czwartek premier Donald Tusk mówił, że umowa na tę amunicję będzie warta 13,5 mld zł.
Tego samego dnia w Siemianowicach Śląskich resort obrony podpisze umowy na kolejne Rosomaki, tym razem w wersjach wozów ewakuacji medycznej oraz wozów dowodzenia.
Pakiet kolejnych umów będzie także podpisany w sobotę w siedzibie Agencji Uzbrojenia w Warszawie.
To nie wszystko - umowy były podpisywane w czwartek i piątek. Więcej o nich można przeczytać w tekście "Kolejne miliardy wydane. Wojsko zamawia za pieniądze z SAFE i nie tylko".
Niskooprocentowana pożyczka SAFEWiększość podpisywanych w tych dniach kontraktów będzie finansowana z unijnego mechanizmu SAFE. To niskooprocentowana linia kredytowa na zakupy związane z bezpieczeństwem i obroną narodową. Polska do wykorzystania będzie miała 43,7 miliarda euro, czyli około 185 miliardów złotych według obecnego kursu. Dla porównania, to prawie tyle, ile w najbardziej optymistycznym wariancie (ok. 200 mld zł) resort obrony będzie miał do wydania w tym roku na wszystko - nie tylko na zakupy, ale także na bieżące utrzymanie wojska, pensje, emerytury itd.
Żadne inne z 19 państw Unii Europejskiej, które wystąpiły o pożyczki, nie otrzymało większej puli. Polsce przypadło 29 procent z budżetu całego mechanizmu, który w sumie wynosi 150 miliardów euro.
Rząd wielokrotnie deklarował, że zdecydowaną większość – nawet 89 proc. – szacowanej wartości projektów finansowanych z SAFE wyda w polskim przemyśle.
Jedną z zalet SAFE jest to, że zakupy finansowane z tej pożyczki są zwolnione z podatku VAT. W połowie lutego wiceminister obrony Cezary Tomczyk informował, że oszczędności z tego tytułu to dla MON około 40 mld złotych.
Rząd uchwałą z marca postanowił, że spłata pożyczki z SAFE nie będzie pochodziła ze środków przeznaczonych na obronność, lecz z rezerwy celowej w budżecie państwa.
SAFE jest pożyczką. Okres spłaty to 45 lat od wypłaty każdej transzy (mniej więcej co pół roku), przy czym przez pierwsze 10 lat spłaca się tylko odsetki, bez kapitału.
Oprocentowanie pożyczki zależy od oprocentowania unijnych obligacji, a to w ostatnich latach wynosiło około 3 procent. Państwa takie jak Polska korzystają z wyższego ratingu Unii Europejskiej. Dzięki niemu oprocentowanie obligacji unijnych jest niższe niż na przykład polskich, a więc kwota do spłaty jest niższa, niż gdyby Polska zadłużała się sama. Ministerstwo Finansów wyliczało oszczędności na od 36 do 60 miliardów złotych.